czwartek, 29 maja 2014

Spalona stronica kroniki

Po śmierci Mieszka II, na tronie Polski zasiadł okrutny władca, którego imię przez wiele stuleci starano się wymazać z kronik i pamięci. Na imię miał Bolesław, po dziadku, lecz nie odziedziczył po nim umiejętności i honoru. Sławny średniowieczny kronikarz, siedział nad swoim dębowym biurkiem i maczał raz po raz pióro w atramencie.


Wpatrywał się w kartkę, na której przelał wszystkie zbrodnie, których udało się dokonać królowi Bolesławowi przez pięć lat. „Boże dzięki za Kazimierza i jego matkę Rychezę, bo bez nich królestwo upadłoby, niczym gwiazda, która spada z nieba” - rozmyślał pisarz wypisując kolejne zdania na białym papierze księgi.

Okrutne były rządy Bolesława, jego szatańska niegodziwość przysporzyła królestwu wielu wrogów. Bolesław Okrutny, tak nazywają go ludzie, lecz powinno się go zwać Uzurpatorem. Nie można mu zarzucić jednego, odwagi. Lubił wojować, ale doprowadził do wojny, która niszczyła królestwo, niczym zaraza, czy choroba. Królewski potomek rodu Piasta, ulubieniec starych bogów, niszczył to co jego dziadkowie i ojciec, tak pielęgnowali. Marzył o powrocie pogańskich obrzędów. Każdego kto mu się sprzeciwiał karał bardzo srodze, nawet własną matkę i rodzeństwo wygnał z Ojczyzny, gdy sprzeciwiali się jego mordom i rządom, godnym Lucyfera.

Bóg zesłał Kazimierza w samą porę. Królestwo najechali rycerze z południa, biorąc ziemię jak własną. Wtedy Kazimierz, słusznie zwany Odnowicielem, ruszył z wojskiem Henryka i rozprawił się z wrogiem. Poprosił o pomoc Henryka, który podarował mu koronę oraz pięciuset najszlachetniejszych rycerzy. Zwrócił się także o pomoc do władcy Rusi. Ten choć szczerze nienawidził dziadka Kazimierza, pamiętając o dawnych najazdach, jeszcze bardziej w pogardzie miał pogaństwo. Oddał więc rękę księżniczki Dobroniegi, swojej siostry przypieczętują w ten sposób pokój między obojgiem narodów. Bogobojny Kazimierz przywrócił wiarę w Chrystusa, odbudował spalone i złupione przez Brzetysława kościoły.

Król, któremu przeznaczone było życie klasztorne, wrócił by ratować umierającą Ojczyznę. Zrzucił, za zgodą papieża habit i odbudował zniszczony kraj po rządach chciwego i okrutnego brata. Polska powstała, niczym feniks z popiołów.

Kronikarz przerwał pisanie, spojrzał na treść, która opisuję Bolesława II. Podniósł, swoje podstarzałe kości i idąc w stronę paleniska, ostatni raz przeczytał tekst, o okrutnym władcy. „Nikt nigdy nie dowie się, że istniałeś niegodziwcze” - pomyślał i wrzucił kartkę do ognia. - To twój brat powinien rządzić, o tobie niech na zawsze zapomną Bóg, ludzie i historia.

Dokończył kronikę pomijając wstąpienie na tron znienawidzonego króla Bolesława Zapomnianego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz