Po śmierci
Mieszka II, na tronie Polski zasiadł okrutny władca, którego imię
przez wiele stuleci starano się wymazać z kronik i pamięci. Na
imię miał Bolesław, po dziadku, lecz nie odziedziczył po nim
umiejętności i honoru. Sławny średniowieczny kronikarz, siedział
nad swoim dębowym biurkiem i maczał raz po raz pióro w atramencie.
Wpatrywał
się w kartkę, na której przelał wszystkie zbrodnie, których
udało się dokonać królowi Bolesławowi przez pięć lat. „Boże
dzięki za Kazimierza i jego matkę Rychezę, bo bez nich królestwo
upadłoby, niczym gwiazda, która spada z nieba” - rozmyślał
pisarz wypisując kolejne zdania na białym papierze księgi.
Okrutne były
rządy Bolesława, jego szatańska niegodziwość przysporzyła
królestwu wielu wrogów. Bolesław Okrutny, tak nazywają go ludzie,
lecz powinno się go zwać Uzurpatorem. Nie można mu zarzucić
jednego, odwagi. Lubił wojować, ale doprowadził do wojny, która
niszczyła królestwo, niczym zaraza, czy choroba. Królewski potomek
rodu Piasta, ulubieniec starych bogów, niszczył to co jego
dziadkowie i ojciec, tak pielęgnowali. Marzył o powrocie pogańskich
obrzędów. Każdego kto mu się sprzeciwiał karał bardzo srodze,
nawet własną matkę i rodzeństwo wygnał z Ojczyzny, gdy
sprzeciwiali się jego mordom i rządom, godnym Lucyfera.
Bóg zesłał
Kazimierza w samą porę. Królestwo najechali rycerze z południa,
biorąc ziemię jak własną. Wtedy Kazimierz, słusznie zwany
Odnowicielem, ruszył z wojskiem Henryka i rozprawił się z wrogiem.
Poprosił o pomoc Henryka, który podarował mu koronę oraz
pięciuset najszlachetniejszych rycerzy. Zwrócił się także o
pomoc do władcy Rusi. Ten choć szczerze nienawidził dziadka
Kazimierza, pamiętając o dawnych najazdach, jeszcze bardziej w
pogardzie miał pogaństwo. Oddał więc rękę księżniczki
Dobroniegi, swojej siostry przypieczętują w ten sposób pokój
między obojgiem narodów. Bogobojny Kazimierz przywrócił wiarę w
Chrystusa, odbudował spalone i złupione przez Brzetysława
kościoły.
Król,
któremu przeznaczone było życie klasztorne, wrócił by ratować
umierającą Ojczyznę. Zrzucił, za zgodą papieża habit i
odbudował zniszczony kraj po rządach chciwego i okrutnego brata.
Polska powstała, niczym feniks z popiołów.
Kronikarz
przerwał pisanie, spojrzał na treść, która opisuję Bolesława
II. Podniósł, swoje podstarzałe kości i idąc w stronę
paleniska, ostatni raz przeczytał tekst, o okrutnym władcy. „Nikt
nigdy nie dowie się, że istniałeś niegodziwcze” - pomyślał i
wrzucił kartkę do ognia. - To twój brat powinien rządzić, o
tobie niech na zawsze zapomną Bóg, ludzie i historia.
Dokończył
kronikę pomijając wstąpienie na tron znienawidzonego króla
Bolesława Zapomnianego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz