Dawno, dawno
temu, w okolicy Gniezna, w niewielkiej osadzie u podnóża starego
lasu wierzbowego, mieszkało małżeństwo z dwojgiem dzieci.
Mieszkali oni w drewnianej chacie, której dach był zrobiony ze
słomy, dlatego kiedy zbliżał się wróg, chronili się na wyspie,
na której umieszczona była drewniana wieża.
Rodzina była
bardzo zamożna, posiadała sporo ziem i kilkadziesiąt koni. To też,
do ochrony zatrudniała najemników z innego plemienia, zwanych przez
miejscowych Goplanami. Mieszkańcom osady nie podobały się rządy
samozwańczego księcia Popiela i jego bezlitosnej, bardzo okrutnej
żony Rzepichy. Dlatego postanowili obalić okrutnego wodza.
W wielkim
sekrecie zwołano wiec, na którym przybyli chłopi z okolicznych
wsi. Radzili co można zrobić. „Jesteśmy dumnym plemieniem, nie damy się dłużej gnębić i poniżać obcym!” -
krzyczeli.
Minęła noc
i nadszedł świt. Rozjaśniające promienie położyły na kolana
wszystkich obecnych, którzy ukłonili się przed Słońcem.
„Poprowadzę was do walki” - rzekł Piast, jeden z najstarszych w
okolicy wojowników. Reszta zgromadzonych nie wyraziła jednak zgody,
gdyż rycerz, mimo że był bardzo odważny i cieszył się
szacunkiem nawet wśród młodszych wojowników, nie miał już sił
aby utrzymać w ręku włócznię. „Więc, ja was poprowadzę do
walki” - powiedział syn Piasta, Siemowit. Ucieszyło to młodych
wojów, którzy świetnie znali umiejętności młodzieńca, ale
starsi mówili, że brakuje mu doświadczenia, ponieważ nie brał
jeszcze udziału w żadnej bitwie.
Postanowiono
poddać go próbie. Jego zadanie polegało na odbiciu wozu z daniną.
Chłopak wraz z drużyną ukrył się w gęstych zaroślach. Kiedy
wóz i eskorta Goplan się zbliżyła, oni wyskoczyli z zasadzki i w
nierównej walce, bo było ich o połowę mniej, pokonali wroga.
Udowodnili,
że są odważni i sprytni, a przy tym bardzo waleczni. To
wystarczyło. Rada starszych zgodziła się, aby to syn Piasta
poprowadził wojów do walki z najemnym wojskiem i księciem.
Następnej
nocy oddziały buntowników zakradły się pod warowną osadę
Popiela. Przebili się przez straż i sforsowali drewnianą palisadę,
a zrobili to tak cicho, że nawet mysz by się nie powstydziła
podobnego wyczynu. Kiedy znaleźli się w środku, jeden z Goplan
zauważył ich tuż przy domu swego chlebodawcy. „Wróg, alarm!”
- krzyczał, zachrypłym głosem. Rozpoczęła się walka. Popiel
widząc, że jego żołnierze przegrywają, wskoczył z rodziną na
łódkę i powiosłował w stronę wyspy, na której znajdowała się
jego ostatnia szansa obrony, drewniana wieża zbudowana na mocnym,
kamiennym fundamencie. Kilku jego najemników popłynęło z nim.
Zdążyli
przygotować obronę, lecz było ich za mało. Oddziały Siemowita
zostały wzmocnione przez sojusznicze plemiona, które również
chciały zrzucić łańcuchy niewoli.
Piast znał
dobrze, słabe punkty wieży. Był ostatnim z żyjących
budowniczych. Nie mogli jej podpalić, ponieważ pogoda sprzyjała
obrońcom. Padało już trzeci dzień. Starzec wskazał miejsce pod
wieżą, na niewielką szczelinę w murze. Nikt by się nią nie
przecisnął i nie bardzo wiedziano, jak mogłaby ta niewielka dziura
pomóc w pokonaniu warowni. „Wpuścimy przez nią szkodniki.
Zbierzemy wszelkie gryzonie i robactwo. Przejdzie ono przez
szczelinę, wprost do spichlerza z żywnością, a potem zeżrą całe
zapasy podłej rodzinki” - wymyślił Piast.
Wojownicy
zrobili, jak kazał. Nałapano myszy i już po kilku dniach Popielowi
zabrakło jedzenia. Zmniejszyło to czas oblężenia o wiele tygodni.
Wkrótce Goplanie opuścili swego pana, pozostawiając go samego,
gdyż nawet najbliżsi poddali się buntownikom.
Popiel
wyjrzał przez okno. „Nigdy stąd nie wyjdę. Niedługo przybędą
posiłki i zwalczą tę waszą śmieszną rebelię!” - wrzeszczał.
Jeden z
Polan, widząc jego obłąkanie, wystrzelił strzałę chcąc skrócić
mękę księcia. Zranił dotkliwie Popiela, który spadł ze schodów
na sam dół do pełnego myszy i robactwa spichlerza. Plugastwo
rzuciło się na okrutnika i pożarło go żywcem.
Tak oto,
skończyło się panowanie niedobrego księcia, a zaczęły się
rządy Piasta i jego syna Siemowita, którzy wspólnie z Radą
Starców, zbudowali nowy gród. Piastowie rządzili przez wiele
stuleci. Nazwa ich plenienia, Polanie, dało nazwę naszej ojczyźnie,
na zawsze zapisując się na kartach historii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz