Lato
było bardzo gorące. Każde ze zwierzątek próbowało się
ochłodzić, w chłodnej wodzie, w sadzawce. Mniejsze zwierzątka
wskakiwały do wody i kąpały się, tak długimi godzinami. Większe
i te, które nie potrafiły zbyt dobrze pływać, szukały miejsca, w
którym mogły się skryć przed upałami. Największy cień rzucały
wierzby i tam zgromadziło się najwięcej mieszkańców zoo. Upał
nie przeszkadzał tylko wielbłądom, które spacerowały w samym
słońcu, nie robiąc sobie nic, z prażących promieni słonecznych.
Wesoło także poczynały sobie kangury, które przyjechały niedawno
wprost z równie gorącej Australii. Były to wesołe stworzenia ale
nie przepadały za towarzystwem innych zwierząt. Może to za sprawą
tego, że w zoo są od niedawna i nie zdążyły jeszcze poznać
mieszkańców, a może dlatego, że zajęte były swoimi kangurzymi
sprawami. Jeden z młodych kangurków, odstawał jednak od reszty.
Nigdy, nie siedział u swej mamy w kieszeni, twierdził, że jest tam
za gorąco.
Pewnego dnia
przyszedł nad staw, gdzie kąpały się krokodylki.
- My kangury nie musimy się moczyć aby nam było chłodno – chwalił się Kubuś, młody kangurek- pochodzimy z Australii, pewnie nawet nie macie pojęcia, gdzie to jest.
- I wcale nas to nie interesuje – odpowiedziały małe krokodylki.
- Tylko tak mówicie, a naprawdę jesteście zazdrośni, bo nigdy nie opuściliście nawet zoo, a ja to już zwiedziłem cały świat - chwalił się dalej kangurek.
- Idź sobie nie chcemy słuchać twoich przechwałek, przeszkadzasz nam w zabawie – odrzekły krokodylki.
Kubuś
podniósł głowę i oddalił się w stronę wierzb, gdzie zauważył
słonika i małą myszkę. Cieszył się, że nie jest taki jak te
gady, uważał że jest od nich lepszy bo nie straszne mu jest słońce
i upały, a poza tym, co te krokodyle mogą wiedzieć, przecież nie
wychyliły nawet nosa, poza karmazynowe mury ogrodu zoologicznego.
- Ale się dobraliście, jedno wielkie i grube, a drugie małe i chude – powiedział Kubuś do słonika i myszki.
- A chcesz w nos! – odrzekł wzburzony słonik.
- W ogóle Wojtusiu, nie zwracaj uwagi na tego niegrzecznego gbura – powiedziała myszka. Oboje odwrócili się tyłem do Kubusia i zajęli się piciem swoich mrożonych soczków, które wcześniej przyniosły im ich mamy.
Nie chcą ze
mną gadać ale mi wcale nie zależy na rozmowie z takimi dziwolągami
– pomyślał kangurek i pognał w stronę małpek.
- O ja, a co wy robicie? – zapytał Kubuś.
- Bawimy się w chowanego, chcesz się z nami bawić - zapytała jedna z nich ale reszta kiwała głowami, że nie chce się bawić, z takim chwalipiętą i gburem, który obraża wszystkich bez powodu.
- Wcale nie mam ochoty grać z wami w tą głupią grę – rzekł Kubuś ale tak naprawdę to miał wielka ochotę na zabawę. Zrobiło mu się okropnie smutno, że nikt nie chce się z nim bawić, przecież jest taki wspaniały, tyle wie i tak dużo widział, mógłby pokazać tym małpką, jak się wygrywa w chowanego, a przecież nikt tak jak on, nie potrafi się schować.
Smutny
zrobił kilka skoków w stronę swojej mamy. Usiadł przy niej, a
mina jego mówiła, że zaraz z jego oczu popłyną gęste łzy.
- Co się stało Kubusiu, dlaczego nie bawisz się z innymi – zapytała mama.
- Bo nikt nie chce się ze mną bawić – odpowiedział Kubuś, drapiąc się po swojej brązowej głowie.
- A dlaczego nie chcą się bawić? - pytała dalej zatroskana mama.
- Bo zazdroszczą mi, że jestem taki mądry, ładny i w ogóle – chwalił się kangurek.
- Co ty opowiadasz synku, nie wolno się tak chwalić – mówiła mama – nikt nie lubi chwalipięt. Mama Wojtusia i mama Patrycji powiedziały, że śmiałeś się z ich dzieci, tak również nie wolno postępować – mówiła dalej mama. - Jesteś mądrym kangurkiem, dlatego wierze, że pójdziesz teraz do nich i ich przeprosisz, uczynisz to samo wszystkim zwierzątkom, które dziś obraziłeś. Masz tu trochę słodkich owoców, rozdaj je na przeprosiny – dodała mama, podając malcowi talerz dojrzałych owoców.
Kubuś
posmutniał jeszcze bardziej ale wiedział, że mamy trzeba słuchać
i za jej radą, przeprosił wszystkie zwierzątka. Z krokodylkami
poszło łatwo, nie chowały większej urazy, trudniej było
przeprosić słonika Wojtusia i myszkę Pati, ale na szczęście
owoce skusiły słonika i wybaczył kangurkowi zniewagę, a myszka
poszła za przykładem swego najlepszego przyjaciela i również
zapomniała o niegrzecznych słowach. Małpki kiedy dowiedziały się
o tym, że Kubuś zmienił swoje postępowanie, natychmiast,
zaprosiły go do wspólnej zabawy.
Tego
dnia Kubuś nauczył się, że aby znaleźć przyjaciół trzeba być
sobą i nie wolno z nikogo się śmiać, ani przechwalać się za
bardzo, bo to także nie jest zbyt mile widziane i jest niegrzeczne.
Zmianę kangurka, dostrzegły i inne zwierzątka. Szybko znalazł
wielu nowych towarzyszy zabaw. Okazało się, że rzeczywiście
bardzo dobrze potrafi się chować i mimo, że był mistrzem
chowanego, to nauczony przez mamę grzeczności, dawał wygrywać
innym. Na jego twarzy, nikt już nie widział łez, a tylko wielki i
szczery uśmiech.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz