wtorek, 6 maja 2014

Przygody mieszkańców Karmazynowego Zoo. Kangurek Kubuś i sztuka przyjaźni - opowiadanie VIII

Lato było bardzo gorące. Każde ze zwierzątek próbowało się ochłodzić, w chłodnej wodzie, w sadzawce. Mniejsze zwierzątka wskakiwały do wody i kąpały się, tak długimi godzinami. Większe i te, które nie potrafiły zbyt dobrze pływać, szukały miejsca, w którym mogły się skryć przed upałami. Największy cień rzucały wierzby i tam zgromadziło się najwięcej mieszkańców zoo. Upał nie przeszkadzał tylko wielbłądom, które spacerowały w samym słońcu, nie robiąc sobie nic, z prażących promieni słonecznych. Wesoło także poczynały sobie kangury, które przyjechały niedawno wprost z równie gorącej Australii. Były to wesołe stworzenia ale nie przepadały za towarzystwem innych zwierząt. Może to za sprawą tego, że w zoo są od niedawna i nie zdążyły jeszcze poznać mieszkańców, a może dlatego, że zajęte były swoimi kangurzymi sprawami. Jeden z młodych kangurków, odstawał jednak od reszty. Nigdy, nie siedział u swej mamy w kieszeni, twierdził, że jest tam za gorąco.

Pewnego dnia przyszedł nad staw, gdzie kąpały się krokodylki.
  • My kangury nie musimy się moczyć aby nam było chłodno – chwalił się Kubuś, młody kangurek- pochodzimy z Australii, pewnie nawet nie macie pojęcia, gdzie to jest.
  • I wcale nas to nie interesuje – odpowiedziały małe krokodylki.
  • Tylko tak mówicie, a naprawdę jesteście zazdrośni, bo nigdy nie opuściliście nawet zoo, a ja to już zwiedziłem cały świat - chwalił się dalej kangurek.
  • Idź sobie nie chcemy słuchać twoich przechwałek, przeszkadzasz nam w zabawie – odrzekły krokodylki.
Kubuś podniósł głowę i oddalił się w stronę wierzb, gdzie zauważył słonika i małą myszkę. Cieszył się, że nie jest taki jak te gady, uważał że jest od nich lepszy bo nie straszne mu jest słońce i upały, a poza tym, co te krokodyle mogą wiedzieć, przecież nie wychyliły nawet nosa, poza karmazynowe mury ogrodu zoologicznego.
  • Ale się dobraliście, jedno wielkie i grube, a drugie małe i chude – powiedział Kubuś do słonika i myszki.
  • A chcesz w nos! – odrzekł wzburzony słonik.
  • W ogóle Wojtusiu, nie zwracaj uwagi na tego niegrzecznego gbura – powiedziała myszka. Oboje odwrócili się tyłem do Kubusia i zajęli się piciem swoich mrożonych soczków, które wcześniej przyniosły im ich mamy.
Nie chcą ze mną gadać ale mi wcale nie zależy na rozmowie z takimi dziwolągami – pomyślał kangurek i pognał w stronę małpek.
  • O ja, a co wy robicie? – zapytał Kubuś.
  • Bawimy się w chowanego, chcesz się z nami bawić - zapytała jedna z nich ale reszta kiwała głowami, że nie chce się bawić, z takim chwalipiętą i gburem, który obraża wszystkich bez powodu.
  • Wcale nie mam ochoty grać z wami w tą głupią grę – rzekł Kubuś ale tak naprawdę to miał wielka ochotę na zabawę. Zrobiło mu się okropnie smutno, że nikt nie chce się z nim bawić, przecież jest taki wspaniały, tyle wie i tak dużo widział, mógłby pokazać tym małpką, jak się wygrywa w chowanego, a przecież nikt tak jak on, nie potrafi się schować.

Smutny zrobił kilka skoków w stronę swojej mamy. Usiadł przy niej, a mina jego mówiła, że zaraz z jego oczu popłyną gęste łzy.
  • Co się stało Kubusiu, dlaczego nie bawisz się z innymi – zapytała mama.
  • Bo nikt nie chce się ze mną bawić – odpowiedział Kubuś, drapiąc się po swojej brązowej głowie.
  • A dlaczego nie chcą się bawić? - pytała dalej zatroskana mama.
  • Bo zazdroszczą mi, że jestem taki mądry, ładny i w ogóle – chwalił się kangurek.
  • Co ty opowiadasz synku, nie wolno się tak chwalić – mówiła mama – nikt nie lubi chwalipięt. Mama Wojtusia i mama Patrycji powiedziały, że śmiałeś się z ich dzieci, tak również nie wolno postępować – mówiła dalej mama. - Jesteś mądrym kangurkiem, dlatego wierze, że pójdziesz teraz do nich i ich przeprosisz, uczynisz to samo wszystkim zwierzątkom, które dziś obraziłeś. Masz tu trochę słodkich owoców, rozdaj je na przeprosiny – dodała mama, podając malcowi talerz dojrzałych owoców.

Kubuś posmutniał jeszcze bardziej ale wiedział, że mamy trzeba słuchać i za jej radą, przeprosił wszystkie zwierzątka. Z krokodylkami poszło łatwo, nie chowały większej urazy, trudniej było przeprosić słonika Wojtusia i myszkę Pati, ale na szczęście owoce skusiły słonika i wybaczył kangurkowi zniewagę, a myszka poszła za przykładem swego najlepszego przyjaciela i również zapomniała o niegrzecznych słowach. Małpki kiedy dowiedziały się o tym, że Kubuś zmienił swoje postępowanie, natychmiast, zaprosiły go do wspólnej zabawy.

Tego dnia Kubuś nauczył się, że aby znaleźć przyjaciół trzeba być sobą i nie wolno z nikogo się śmiać, ani przechwalać się za bardzo, bo to także nie jest zbyt mile widziane i jest niegrzeczne. Zmianę kangurka, dostrzegły i inne zwierzątka. Szybko znalazł wielu nowych towarzyszy zabaw. Okazało się, że rzeczywiście bardzo dobrze potrafi się chować i mimo, że był mistrzem chowanego, to nauczony przez mamę grzeczności, dawał wygrywać innym. Na jego twarzy, nikt już nie widział łez, a tylko wielki i szczery uśmiech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz