czwartek, 22 maja 2014

Zatruty kielich

Dwóch mężczyzn przemierzało wzdłuż i wszerz skąpaną w słońcu krainę. Jeden był margrabią Marchii Północnej, drugi – księciem Polski. Ich podróż była przyjemna. Droga porośnięta była gęstymi, zielonymi lasami i nie brakowała w nich zwierzyny, do upolowania.

Margrabia nosił imię Teodoryk i przybył do Polski, nie tylko dla przyjemności łowów na sarny, ale również w ważnej sprawie państwowej. Mieszko, ówczesny władca polskiej ziemi, zaproponował pokój między ich krainami, oddzielonymi rzeką Odrą. Zachodni władca zgodził się na ten układ, ale pod jednym warunkiem, książę musiał pojąć za żonę jego córkę Odę.

Pierwsza żona księcia umarła, zgodził się więc na ślub z córką Teodoryka. Wiedział, że wzmocni on sojusz między obojgiem narodów, a poza tym był bardzo samotny.

Wkrótce odbyło się huczne weselę, na które zjechali możni z sąsiadujących krajów. Oda zasiadła obok męża. Czuła się bardzo pewnie, tak jakby czekała na tą chwilę od wielu lat.

Początkowo wszystko układało się dobrze, ale już po kilku latach, okazało się, że księżniczka faworyzuje swoje pociechy, a dzieci z pierwszego małżeństwa Mieszka z Dobrawą, Oda odrzucała, chcąc zapewnić tron jednemu ze swych synów.

Na łożu śmierci Mieszko I, przekazał jednak władzę Bolesławowi. Wściekła Oda o mało co nie połknęła języka, usłyszawszy słowa męża: „Kiedy Bóg wezwie mnie do nieba, rządy w Polsce sprawować będzie Bolesław, syn mój i Dobrawy” - rzekł w ostatnich słowach, przy wielu świadkach.

Księżniczka zła na męża, uknuła podły spisek. Namówiła swych synów, aby otruli swego przyrodniego brata. Zdobyli więc miksturę, która połączona z winem, powoduje głęboki sen i sprawia, że nie można się już z niego wybudzić.

Zakradli się do zamkowej kuchni i wlali miksturę do srebrnego kielicha Bolesława. Kiedy sługa przyniósł śniadanie, wraz z zatrutym winem, książę wezwał do siebie braci. Bardzo się wystraszyli. „Może odkrył nasz plan i teraz nas ukaże” - myśleli. Władca jednak, wezwał braci w innym celu. Zamierzał powierzyć im misję, na północy. Chciał, aby wspomogli go w walce z wrogami państwa.

Przybrani bracia, aż skakali z radości na tą wieść. Mogli się w końcu wykazać w boju, a i zdobyć jakąś ziemię i łupy dla siebie, lecz szybko przypomniało się im, że Bolesław, za chwilę wypiję zatrute wino. Najstarszy wytrącił z ręki kielich, gdy książę zamierzał wziąć łyk winogronowego napoju. „Co robisz?” - zapytał. Do rozlanego trunku podbiegł pies i zlizał z podłogi resztki cieczy, a potem padł na ziemię. Zawiedziony władca spuścił w dół głowę. „To ja chciałem dla was jak najlepiej, a wy chcieliście mojej śmierci!” - krzyknął i kazał ich wtrącić do lochu.

Niewygody, sprawiły, że najmłodszy z więzionych wyznał, że za wszystkim stała ich matka. „Tego już za wiele!” - wrzasnął w szale książę, lecz za sprawą swej siostry nieco ochłonął. Podpowiedziała mu, że jeśli zgniją za kratkami, królestwo czeka wojna. Bolesław kiwnął głową, że rozumie sytuację i wygnał Odę oraz jej synów z Polski.

Rodzina długie lata spędziła na banicji w Niemczech. Oda ukryła się w klasztorze, gdzie spędziła resztę swych dni. Po wielu latach poprawiły się stosunki, między braćmi. Lambert, najmłodszy, wrócił nawet do łask i służył Bolesławowi radą, a także opiekował się Krakowem, jako jego biskup. Inni książęta, także zdołali powrócić, ale to już zupełnie inna historia...

Bolesław wzmocnił swe królestwo, przyłączając do niego wiele nowych ziem. Przygoda z braćmi nauczyła go, że nie można działać pochopnie, pod wpływem impulsu. Trzeba umieć zachować zimną krew i postępować zgodnie z prawem, bo przynosi to więcej korzyści i jest bardziej honorowe. Odnowiona przyjaźń z braćmi, pokazała, że książę jest sprawiedliwym i łaskawym sędziom. W życiu kierował się kodeksem rycerskim i jego mądrość sprawiła, że został koronowany na pierwszego władcę tej krainy, na pierwszego króla Polski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz