Dwóch
mężczyzn przemierzało wzdłuż i wszerz skąpaną w słońcu
krainę. Jeden był margrabią Marchii Północnej, drugi –
księciem Polski. Ich podróż była przyjemna. Droga porośnięta
była gęstymi, zielonymi lasami i nie brakowała w nich zwierzyny,
do upolowania.
Margrabia
nosił imię Teodoryk i przybył do Polski, nie tylko dla
przyjemności łowów na sarny, ale również w ważnej sprawie
państwowej. Mieszko, ówczesny władca polskiej ziemi, zaproponował
pokój między ich krainami, oddzielonymi rzeką Odrą. Zachodni
władca zgodził się na ten układ, ale pod jednym warunkiem, książę
musiał pojąć za żonę jego córkę Odę.
Pierwsza
żona księcia umarła, zgodził się więc na ślub z córką
Teodoryka. Wiedział, że wzmocni on sojusz między obojgiem narodów,
a poza tym był bardzo samotny.
Wkrótce
odbyło się huczne weselę, na które zjechali możni z
sąsiadujących krajów. Oda zasiadła obok męża. Czuła się
bardzo pewnie, tak jakby czekała na tą chwilę od wielu lat.
Początkowo
wszystko układało się dobrze, ale już po kilku latach, okazało
się, że księżniczka faworyzuje swoje pociechy, a dzieci z
pierwszego małżeństwa Mieszka z Dobrawą, Oda odrzucała, chcąc
zapewnić tron jednemu ze swych synów.
Na łożu
śmierci Mieszko I, przekazał jednak władzę Bolesławowi. Wściekła
Oda o mało co nie połknęła języka, usłyszawszy słowa męża:
„Kiedy Bóg wezwie mnie do nieba, rządy w Polsce sprawować będzie
Bolesław, syn mój i Dobrawy” - rzekł w ostatnich słowach, przy
wielu świadkach.
Księżniczka
zła na męża, uknuła podły spisek. Namówiła swych synów, aby
otruli swego przyrodniego brata. Zdobyli więc miksturę, która
połączona z winem, powoduje głęboki sen i sprawia, że nie można
się już z niego wybudzić.
Zakradli się
do zamkowej kuchni i wlali miksturę do srebrnego kielicha Bolesława.
Kiedy sługa przyniósł śniadanie, wraz z zatrutym winem, książę
wezwał do siebie braci. Bardzo się wystraszyli. „Może odkrył
nasz plan i teraz nas ukaże” - myśleli. Władca jednak, wezwał
braci w innym celu. Zamierzał powierzyć im misję, na północy.
Chciał, aby wspomogli go w walce z wrogami państwa.
Przybrani
bracia, aż skakali z radości na tą wieść. Mogli się w końcu
wykazać w boju, a i zdobyć jakąś ziemię i łupy dla siebie, lecz
szybko przypomniało się im, że Bolesław, za chwilę wypiję
zatrute wino. Najstarszy wytrącił z ręki kielich, gdy książę
zamierzał wziąć łyk winogronowego napoju. „Co robisz?” -
zapytał. Do rozlanego trunku podbiegł pies i zlizał z podłogi
resztki cieczy, a potem padł na ziemię. Zawiedziony władca spuścił
w dół głowę. „To ja chciałem dla was jak najlepiej, a wy
chcieliście mojej śmierci!” - krzyknął i kazał ich wtrącić
do lochu.
Niewygody,
sprawiły, że najmłodszy z więzionych wyznał, że za wszystkim
stała ich matka. „Tego już za wiele!” - wrzasnął w szale
książę, lecz za sprawą swej siostry nieco ochłonął.
Podpowiedziała mu, że jeśli zgniją za kratkami, królestwo czeka
wojna. Bolesław kiwnął głową, że rozumie sytuację i wygnał
Odę oraz jej synów z Polski.
Rodzina
długie lata spędziła na banicji w Niemczech. Oda ukryła się w
klasztorze, gdzie spędziła resztę swych dni. Po wielu latach
poprawiły się stosunki, między braćmi. Lambert, najmłodszy,
wrócił nawet do łask i służył Bolesławowi radą, a także
opiekował się Krakowem, jako jego biskup. Inni książęta, także
zdołali powrócić, ale to już zupełnie inna historia...
Bolesław
wzmocnił swe królestwo, przyłączając do niego wiele nowych ziem.
Przygoda z braćmi nauczyła go, że nie można działać pochopnie,
pod wpływem impulsu. Trzeba umieć zachować zimną krew i
postępować zgodnie z prawem, bo przynosi to więcej korzyści i
jest bardziej honorowe. Odnowiona przyjaźń z braćmi, pokazała, że
książę jest sprawiedliwym i łaskawym sędziom. W życiu kierował
się kodeksem rycerskim i jego mądrość sprawiła, że został
koronowany na pierwszego władcę tej krainy, na pierwszego króla
Polski.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz