Pewnego
słonecznego poranka, nieopodal latarni pana Jacka zawitała barka.
Na jej pokładzie znajdował się gigantyczny pakunek. Jak się
później okazała była to rodzina rekinów i to z gatunku
najbardziej agresywnych rekinów w całym oceanie.
Żarłacze
zamieszkały tuż obok akwarium z żółwiami. Oczywiście pan Jacek
znał zwyczaje tych wielkich ryb i wiedział, że nie łatwo będzie
rekinom przystosować się do nowego środowiska, ale mama i tata
żarłacz polubiły nowe akwarium i jedzenie, którym były karmione.
Inaczej miała się sprawa z ich synkiem Igorem, małemu rekinowi nie
podobał się nowy dom. Straszliwie dokuczał innym zwierzątkom,
gryzł je po ogonach, ciskał małżami i żółwiami niczym piłką,
bardzo go ta zabawa cieszyła.
Nie był
zbyt mądrym rekinem, ale za to bardzo silnym. Uważał, że w
basenie może rządzić tylko największy i najsilniejszy. Inne
zwierzątka naśmiewały się z niego, nie potrafił liczyć, nie
znał literek, a tabliczka mnożenia sprawiała mu sporo trudu. To
wszystko sprawiało, że stawał się jeszcze bardziej niemiły.
Koledzy nie rozmawiali z nim, traktowali go, jak powietrze.
Igor
skrywał swój smutek i nie pokazywał nikomu, nawet rodzicom, tego
jak bardzo jest samotny.
Pewnego
dnia, do zbiornika w Lazurowym Zoo wpuszczono rybę piłę. Była
podobnej wielkości co Igor, ale jej zachowanie nie przypominało
igorowego. Asia, bo tak miała na imię nowa mieszkanka akwarium,
szybko zyskiwała sympatię innych zwierzątek morskich. Była bardzo
uczynna, pomagała w szkole i w domu, ale także po zajęciach
przeprowadzała ławicę małych ryb przez niebezpieczne podwodne
wiry. Ona także nie była zbyt mądra, lecz za to jej serce było
ogromne. W drodze do szkoły i na przerwie towarzyszyły jej rzesze
przyjaciół.
Zaciekawiony
Igor podpłynął do ryby piły i zapytał wprost: - jak ona to robi,
że ma tylu kolegów i dlaczego nie gryzie ich po ogonach, przecież
oni powinni się jej bać, a nie się z nią przyjaźnić –
tłumaczył. Asia nie zgadzała się ze słowami rekina. Każde
zwierzątko jest inne, ale każde zasługuje na szacunek – mówiła
– jeżeli tego nie zrozumiesz to już zawsze będziesz się bawił
sam.
Słowa Asi
bardzo dotknęły Igora, ale tym razem nie ugryzł jej w ogon. Mocno
przemyślał swoje postępowanie, a to że będzie sam bardzo mu się
nie podobało. Obserwował koleżankę, uczył się od niej dobrych
manier i tego jak się zachowywać. Zapisał się nawet do klubu
piłki wodnej, gdzie złą energię zamienił na wspaniałą grę.
Jego drużyna wygrała zawody i wkrótce zyskał pierwszych
przyjaciół. Nauczył się współpracy, gra zespołowa stała się
kluczem do jego szczęścia.
Od tej pory
nie był już sam, za każdym razem kiedy poczuł złość i chciał
zrobić coś złego, to płynął i podbijał piłkę. Inni widząc
jego, co raz to lepszą grę, przyłączali się do zabawy. Nigdy już
nie był sam, stał się miłym i bardzo lubianym rekinem.

Świetne analogie:)
OdpowiedzUsuń