niedziela, 7 września 2014

Przygody w lazurowym akwaparku - morskie zoo. Opowiadanie II. Morski buntownik

Pewnego słonecznego poranka, nieopodal latarni pana Jacka zawitała barka. Na jej pokładzie znajdował się gigantyczny pakunek. Jak się później okazała była to rodzina rekinów i to z gatunku najbardziej agresywnych rekinów w całym oceanie.

Żarłacze zamieszkały tuż obok akwarium z żółwiami. Oczywiście pan Jacek znał zwyczaje tych wielkich ryb i wiedział, że nie łatwo będzie rekinom przystosować się do nowego środowiska, ale mama i tata żarłacz polubiły nowe akwarium i jedzenie, którym były karmione. Inaczej miała się sprawa z ich synkiem Igorem, małemu rekinowi nie podobał się nowy dom. Straszliwie dokuczał innym zwierzątkom, gryzł je po ogonach, ciskał małżami i żółwiami niczym piłką, bardzo go ta zabawa cieszyła.

Nie był zbyt mądrym rekinem, ale za to bardzo silnym. Uważał, że w basenie może rządzić tylko największy i najsilniejszy. Inne zwierzątka naśmiewały się z niego, nie potrafił liczyć, nie znał literek, a tabliczka mnożenia sprawiała mu sporo trudu. To wszystko sprawiało, że stawał się jeszcze bardziej niemiły. Koledzy nie rozmawiali z nim, traktowali go, jak powietrze.

Igor skrywał swój smutek i nie pokazywał nikomu, nawet rodzicom, tego jak bardzo jest samotny.

Pewnego dnia, do zbiornika w Lazurowym Zoo wpuszczono rybę piłę. Była podobnej wielkości co Igor, ale jej zachowanie nie przypominało igorowego. Asia, bo tak miała na imię nowa mieszkanka akwarium, szybko zyskiwała sympatię innych zwierzątek morskich. Była bardzo uczynna, pomagała w szkole i w domu, ale także po zajęciach przeprowadzała ławicę małych ryb przez niebezpieczne podwodne wiry. Ona także nie była zbyt mądra, lecz za to jej serce było ogromne. W drodze do szkoły i na przerwie towarzyszyły jej rzesze przyjaciół.

Zaciekawiony Igor podpłynął do ryby piły i zapytał wprost: - jak ona to robi, że ma tylu kolegów i dlaczego nie gryzie ich po ogonach, przecież oni powinni się jej bać, a nie się z nią przyjaźnić – tłumaczył. Asia nie zgadzała się ze słowami rekina. Każde zwierzątko jest inne, ale każde zasługuje na szacunek – mówiła – jeżeli tego nie zrozumiesz to już zawsze będziesz się bawił sam.

Słowa Asi bardzo dotknęły Igora, ale tym razem nie ugryzł jej w ogon. Mocno przemyślał swoje postępowanie, a to że będzie sam bardzo mu się nie podobało. Obserwował koleżankę, uczył się od niej dobrych manier i tego jak się zachowywać. Zapisał się nawet do klubu piłki wodnej, gdzie złą energię zamienił na wspaniałą grę. Jego drużyna wygrała zawody i wkrótce zyskał pierwszych przyjaciół. Nauczył się współpracy, gra zespołowa stała się kluczem do jego szczęścia.


Od tej pory nie był już sam, za każdym razem kiedy poczuł złość i chciał zrobić coś złego, to płynął i podbijał piłkę. Inni widząc jego, co raz to lepszą grę, przyłączali się do zabawy. Nigdy już nie był sam, stał się miłym i bardzo lubianym rekinem.

1 komentarz: