Niedaleko
mojego małego miasteczka, znajdował się wielki ogród zoologiczny.
Otoczony był ceglanym, czerwonym murem, chociaż ludzie mówili, że
to kolor karmazynowy, tak jak w nazwie zoo. W ogrodzie tym, żyły
sobie przeróżne zwierzątka. Jedne były małe, inne duże, jedne
były włochate, a inne pierzaste ale wszystkie łączyła przyjaźń
i chęć dobrej zabawy.
Tego
roku zima przyszła dość szybko bo już w listopadzie, mimo to ani
mrozy, ani grudniowy śnieg nie zaskoczył mieszkańców zoo.
Wszystkie zwierzątka zaopatrzyły się w ciepłe ubranka, już dużo
wcześniej. Wszystkie, z wyjątkiem zwierzątek, którym nie
potrzebne były ubranka bo pokryte były gęstym futrem, tak jak
Łukaszek, malutki polarny niedźwiadek.
Łukaszek
był cały biały, a jego futerko było bardziej miękkie, niż
najbardziej miękka poduszka. Był bardzo grzecznym misiem ale
niezwykle bał się opuszczać swoją niedźwiedzią mamę. Gdy tylko
mama Łukaszka znikała mu z oczu, zaczynał się mocno niepokoić i
straszliwie płakać. Nikt nie wiedział co może być tego
przyczyną, przecież mama nie zostawiała swego dziecka samego, a
zawsze w pobliżu był tata i babcia. Mimo to długo nie udawało się
rodzicom przekonać, malca, że jest bezpieczny, a mama zaraz wróci.
Pewnego
pięknego, zimowego dnia, mama wymknęła się z domu po coś do
jedzenia. Zostawiła Łukaszka śpiącego w swym łóżeczku z
babcią. Miś jednak otworzył oczy, gdy poczuł nagły chłód na
grzbiecie. Podniósł się i rozejrzał po jaskini ale nigdzie nie
widział mamy. Pobiegł więc szybko przed dom aby sprawdzić, czy
tam jej nie ma. Przeważnie, gdy znikała mu z oczu, to zaczynał
płakać ale tym razem było inaczej. Jego uwagę przykuły trzy
malutkie pingwiny. One także były bez mamy, jedynym dorosłym
zwierzątkiem był stary Alfred, dziadek jednego z maluchów.
Zdziwiony patrzył jak pingwiny wesoło bawią się na śniegu.
Lepiły iglo i jeździły na sankach, przy czym zaśmiewały się
głośno i śpiewały wesołe świąteczne piosenki.
Niedźwiadek
poprosił babcie aby z nim wyszła na zewnątrz bo chciałby
przyjrzeć się bliżej tej wesołej gromadce. Babcia zgodziła się,
zabrała tylko termos z gorącą czekoladą, kilka pierników z
miodem i poszli razem na spacer. Pingwiny, gdy tylko ujrzały
niedźwiadka zaraz podbiegły do niego bliżej. Były bardzo
ciekawskie, szczególnie najstarsza Anetka.
- Jesteś
misiem prawda? – zapytała.
- Tak –
odpowiedział cichutko Łukaszek.
- I
mieszkasz tu niedaleko? - pytała dalej.
- Tamta
jaskinia – wskazał łapką – to mój dom.
- Ja jestem
Anetka, a to są Borys i Halinka, moi przyjaciele – powiedziała
Anetka.
- Bardzo mi
miło, ja jestem Łukaszek.
- Pobawisz
się z nami? – zapytała równocześnie cała trójka.
- No pewnie
– odpowiedział niedźwiadek, po czym wszystkie maluchy pobiegły
na lodowisko. Zaczęły ślizgać się po lodzie, a potem lepiły
różne figurki ze śniegu. Bawiły się tak, aż do obiadu. Łukaszka
tak mocno pochłonęła zabawa, że zupełnie zapomniał o tym, że
nie ma przy nim mamy. Jednak robiło się późno i babcia zajęta
wcześniej rozmową ze starym Alfredem, zawołała niedźwiadka, gdyż
czas było wracać do domu. Miś pożegnał się z nowymi
przyjaciółmi i pognał na kolację. Z kuchni dobiegł go znajomy
głos, to była mama, wróciła i robiła pyszną rybę na obiad.
Zapach ziół i smażonych ziemniaków, unosił się w powietrzu i
wodził za nos. Łukaszek przytulił mamę, a potem opowiedział jej
jak spędził popołudnie, później całą rodzinką zasiedli przy
pysznym obiedzie i słuchali dalej, jakie tego dnia miś i pingwiny
miały przygody.
Od
tej pory nigdy już się nie bał, gdy mama na chwilę wychodziła.
Wiedział, że wróci, a poza tym każdy dzień spędzał z
pingwinami. Bawili się tak dobrze, że wkrótce dołączyły do
zabawy inne zwierzątka. Najpierw orzełki, potem liski, a później
było ich już tyle, że nie sposób nawet ich wyliczyć. Śmiech
niósł się po całym zoo, a rodzice byli dumni ze swojego odważnego
niedźwiadka.
autor ilustracji: Karolina Mrówczyńska lat 8, kl I

A kto napisał to opowiadanie?
OdpowiedzUsuńJesteś autorem?:)
Tak, wszystkie bajki na blogu są mojego autorstwa :)
OdpowiedzUsuńGratuluje! :) Bardzo fajnie się czyta!
OdpowiedzUsuńDziękuje, miło mnie, że się podobała.
Usuńcudownie czyta się te bajeczki:) mam nadzieję,że nie pogniewasz się jeśli czasem wpadnę podglądać to co robisz :) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńAleż skąd, serdecznie zapraszam :)
Usuń