wtorek, 23 września 2014

Przygody w lazurowym akwaparku - morskie zoo. Opowiadanie IV. Smutki wieloryba Alfreda

Kiedy promienie słoneczne oświetlają olbrzymie baseny w Lazurowym Parku, morskie stworzenia czuły się najlepiej. Gorąca woda ogrzana ciepłem słonecznym sprawiała, że czuły się doskonale. Starsze zwierzątka przypominały sobie dom i gorące karaibskie wody, młodsze i te, które nie dawno przyszły na świat bawiły się, jak nigdy do tej pory.

Pan Jacek, wraz z kilkoma pracownikami, przechadzali się po zoo. Sprawdzali, czy wszystko dobrze u ich pupilów. Prawie wszystkim zwierzątkom dopisywał doskonały humor. Wyjątkiem był stary wieloryb Alfred. Olbrzym nie czuł się zbyt dobrze.

Początkowo pan Henryk, weterynarz i bliski przyjaciel pana Jacka, myślał, że to przez mały zbiornik, ale od miesiąca waleń przebywał w powiększonym basenie, największym na świecie, takim, który podłączony jest do pobliskiego oceanu. Problemem musiało być więc coś innego. Jak się okazało Alfred martwił się, ponieważ dzieci z morskiej szkoły naśmiewały się z tego, że jest zbyt gruby.

  • Alfred cierpi na otyłość – stwierdził doktor Henryk.
  • Jak można mu pomóc? - zapytał strapiony pan Jacek.
  • Przyjacielu znajdź mu zajęcie, albo towarzysza, jak uwierzy w siebie, albo znajdzie sobie zajęcie, to przestanie być taki smutny. Widziałem podobny przypadek w Brazylii, kilka lat temu. Wystarczyło, że tamtejszy humbak zrealizował znakomity spektakl i już poprawił się jego stan ducha – opowiadał doktor.

Cała noc zeszła panu Jackowi na wymyśleniu spektakularnego przedstawienia. Z samego rana wybrał się do instruktorki, pani Karoli, która chętnie podjęła się nowego zadania.

Na początku Alfred nie chciał współpracować, ale bardzo lubił swoją instruktorkę i już po kilku godzinach, przygotowali wspaniałe show. Waleń podbijał piłkę i ciągnął drewniany okręt, skakał i uderzał płetwą tak, że woda chlapała na rozradowaną publikę. Niesamowite przedstawienie przyciągało całe masy ludzi, wszystkie bilety były wykupione na kilka przedstawień z rzędu, gromkie oklaski słychać było w całym zoo. Alfred stracił na wadze, występ sprawił, że stał się sławny, a szkolne zwierzątka przestały się z niego naśmiewać. Były pod wrażeniem jego umiejętności i tego jak potrafi zjednać sobie publikę.


Poprawił się stan zdrowia Alfreda, na jego wielkiej wielorybiej buzi pojawił się szeroki uśmiech. Nigdy więcej nie martwił się tym, że jest duży, dla małych zwierząt stał się źródłem inspiracji. Każde stworzenie w akwaparku chciało być tak sławne i tak sprawne, jak wieloryb Alfred.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz