Kiedy
promienie słoneczne oświetlają olbrzymie baseny w Lazurowym Parku,
morskie stworzenia czuły się najlepiej. Gorąca woda ogrzana
ciepłem słonecznym sprawiała, że czuły się doskonale. Starsze
zwierzątka przypominały sobie dom i gorące karaibskie wody,
młodsze i te, które nie dawno przyszły na świat bawiły się, jak
nigdy do tej pory.
Pan Jacek,
wraz z kilkoma pracownikami, przechadzali się po zoo. Sprawdzali,
czy wszystko dobrze u ich pupilów. Prawie wszystkim zwierzątkom
dopisywał doskonały humor. Wyjątkiem był stary wieloryb Alfred.
Olbrzym nie czuł się zbyt dobrze.
Początkowo
pan Henryk, weterynarz i bliski przyjaciel pana Jacka, myślał, że
to przez mały zbiornik, ale od miesiąca waleń przebywał w
powiększonym basenie, największym na świecie, takim, który
podłączony jest do pobliskiego oceanu. Problemem musiało być więc
coś innego. Jak się okazało Alfred martwił się, ponieważ dzieci
z morskiej szkoły naśmiewały się z tego, że jest zbyt gruby.
- Alfred cierpi na otyłość – stwierdził doktor Henryk.
- Jak można mu pomóc? - zapytał strapiony pan Jacek.
- Przyjacielu znajdź mu zajęcie, albo towarzysza, jak uwierzy w siebie, albo znajdzie sobie zajęcie, to przestanie być taki smutny. Widziałem podobny przypadek w Brazylii, kilka lat temu. Wystarczyło, że tamtejszy humbak zrealizował znakomity spektakl i już poprawił się jego stan ducha – opowiadał doktor.
Cała noc
zeszła panu Jackowi na wymyśleniu spektakularnego przedstawienia. Z
samego rana wybrał się do instruktorki, pani Karoli, która chętnie
podjęła się nowego zadania.
Na początku
Alfred nie chciał współpracować, ale bardzo lubił swoją
instruktorkę i już po kilku godzinach, przygotowali wspaniałe
show. Waleń podbijał piłkę i ciągnął drewniany okręt, skakał
i uderzał płetwą tak, że woda chlapała na rozradowaną publikę.
Niesamowite przedstawienie przyciągało całe masy ludzi, wszystkie
bilety były wykupione na kilka przedstawień z rzędu, gromkie
oklaski słychać było w całym zoo. Alfred stracił na wadze,
występ sprawił, że stał się sławny, a szkolne zwierzątka
przestały się z niego naśmiewać. Były pod wrażeniem jego
umiejętności i tego jak potrafi zjednać sobie publikę.
Poprawił
się stan zdrowia Alfreda, na jego wielkiej wielorybiej buzi pojawił
się szeroki uśmiech. Nigdy więcej nie martwił się tym, że jest
duży, dla małych zwierząt stał się źródłem inspiracji. Każde
stworzenie w akwaparku chciało być tak sławne i tak sprawne, jak
wieloryb Alfred.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz