Wszystkie
liście, dawno już opadły z drzew i ułożyły się na trawie,
jakby czekały na głęboki sen. Noc zrobiła się zimna i chłodna,
jesienny deszcz z twardym stukotem zaznaczał rzeki na szybach
okiennych, niczym kartograf na mapach. Jego bębnienie rozbrzmiewało
grzmiącym echem, pomiędzy zagrodami. Nagle zerwał się silny wiatr
i złamał gałąź na najwyższej sośnie przed domem zebr.
Uszkodzony drewniany płot natychmiast spostrzegła Alicja, która
już od dawna planowała wielką ucieczkę z zoo.
Zebry to
niezwykle szybkie zwierzątka, a Alicja była jedną z najlepszych
biegaczy w całym ogrodzie zoologicznym. Mimo tego, że było dość
młodą zebrą w biegach dorównywały jej jedynie dorosłe lwy ale
te spały i nikt nawet gdyby spostrzegł na czas uciekającą Alicje
nie mógłby jej zatrzymać.
Gnała nie
patrząc za siebie, a wichura i wzmagający się deszcz sprawiły, że
nikt jej nie zobaczył i nie usłyszał. Dobiegła aż do wyjścia
ale tu sprawa nie była już tak prosta. W małej budce siedziało
dwóch strażników. Pili kawę i zajęci byli rozmową ale mimo
tego, że pogoda ograniczała ich widoczność nadal byli bardzo
czujni i co jakiś czas spoglądali przez okno, czy nikt obcy nie
kręci się przy wyjściu. Zebra zakradła się powoli aż pod samą
budkę strażniczą. Kopnęła kamień prosto do zagrody z małpkami,
które wystraszone wzniosły głośny krzyk i kiedy tylko strażnicy
wybiegli aby sprawdzić co się dzieje, zebra wykorzystała chwile
nieuwagi i wybiegła wprost do wyjścia. Stanęła jak zamurowana,
gdy ujrzała to co mieściło się za murami ogrodu zoologicznego. Po
drogach gnały gigantyczne, żelazne bestie, które w dodatku brzydko
pachniały i robiły sporo hałasu. Przestraszona pobiegła dalej i
dalej aż do małego lasku z dla od ulicy.
Tej nocy
było bardzo ciemno. Mroczny las, który zdawał się jej dobrą
kryjówką, był jednak bardzo straszny. Deszcz ustał ale Alicji nie
dodało to ani trochę odwagi. W mrokach usłyszała nagle jakieś
hukanie, a potem wycie. Nigdy w życiu jeszcze tak się nie bała.
Stała sama bardzo wystraszona w ciemnościach, w dodatku była cała
mokra i nie wiedziała jak wrócić do domu i już miała się
rozpłakać, kiedy usłyszała za sobą znajomy głos:
- Co ty robisz, chciałaś uciec? - powiedział głos.
- Ktoś ty? - spytała Alicja.
- To ja Kubuś – powiedział Kangurek – poszedłem za tobą, byłem ciekawy co knujesz, myślałem, że planujesz jakąś ciekawą zabawę – mówił dalej z uśmiechem na ustach – mocno się rozczarowałem jak się zorientowałem, że chcesz po prostu dać nogę z zoo.
- No i co z tego, po co za mną polazłeś – rzekła rozgniewana zebra.
- To tylko z ciekawości, a zresztą już wracam, nie chce mi się wysłuchiwać twoich złośliwości – powiedział Kubuś.
- Poczekaj, nie odchodź! - prosiła Alicja – znasz drogę do domu?
- Oczywiście, nie tylko ty potrafisz uciec z zoo – chwalił się Kubuś - a to nie jest pierwsze ogród zoologiczny, który opuściłem.
- Ale jak to? Robiłeś to wcześniej? - pytała zaciekawiona zebra.
- Oczywiście, że tak, robię to stale – mówił dalej kangurek – kiedy jeszcze nie mieszkałem w zoo to pracowałem z rodzicami w cyrku, a znikanie z różnych miejsc było moją ulubioną sztuczką.
- Słuchaj przepraszam cię, że byłam nie mila – powiedziała Alicja już spokojniejszym głosem – czy odprowadzisz mnie do domu bo nie pamiętam drogi? - prosiła.
- Tak, ale pod warunkiem, że opowiesz mi dlaczego właściwie uciekłaś, przecież to najmilsze zoo w jakim w życiu mieszkałem – mówił Kubuś.
Alicja
opowiedziała Kubusiowi historię o tym jak pokłóciła się z
siostrą o zabawki, którymi nie mogła się bawić i o mamie która
nigdy nie czyta jej bajek bo nie ma czasu, a także o tacie którego
nigdy nie ma w domu bo biega szukając najsmaczniejszej trawy,
zamiast się bawić z córkami.
Kubusia
rozbawiły problemy Alicji ale kiedy zauważył, że jego śmiech
sprawił smutek zebrze, przestał żartować:
- Rozumiem cię ale to nie są powody aby uciekać z domu, z siostrą trzeba było się razem bawić, a z mamą to pewnie nawet nie rozmawiałaś o tych bajkach, co do taty to myślę, że mogła byś mu pomóc w pracy, lubisz przecież biegać i lubisz dobrą trawę prawda? - powiedział Kubuś – a teraz chodź ze mną, w sumie to nie jesteśmy daleko od domu, za tymi drzewami jest dziura w murze. Możemy tamtędy wrócić.
Kiedy
wrócili do swoich zagród, Alicja przeprosiła swoich rodziców za
ucieczkę. Przeprosiła także siostrę i od tego czasu bawiły się
wspólnie. Z mamą zaczęła rozmawiać o wszystkim, dzięki czemu
sporo się nauczyła i co noc przed spaniem czekała na nią ciekawa
bajka. Pomagała także w pracy tacie, jej szybkość była sporym
atutem, wyprzedzała inne zebry i zawsze jej rodzina zajmowała
najlepsze pastwiska, z najsmaczniejszą trawą. Nigdy więcej nie
próbowała uciekać, żyła szczęśliwa bo wiedziała, że nie ma
jak to w domu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz