Wstał
dzień. Szykował się ranek. Mewy już od dłuższego czasu dawały
o sobie znać śpiewając swe piskliwe pieśni. W nocy spadł deszcz,
więc piach i porastające okolice trawy były mokre, a na plaży nie
widać było ani jednego plażowicza. Lekki wiaterek strząsał
krople deszczu z liści. Powietrze było przepojone zapachem
rozkwitających pąków, małych listków, mokrego, nadmorskiego
piachu i tego rodzaju aromatu, który zapowiadał, że już niedługo
zrobi się cieplej, jaśniej i radośniej. Na niebie pojawiło się
słońce. Kropelki deszczu nabrały tego szczególnego blasku, od
którego oko dziecka nie może się oderwać, tak jakby ktoś je
zaczarował.
W takich
przepięknych okolicznościach przyrody na świat przyszedł nowy
mieszkaniec akwaparku. Dziennikarze prawie sforsowali bramę, chcąc
opisać sensacje, jakie miało miejsce w Lazurowym akwaparku.
Urodziła się orka. Dawno w żadnym zoo, nie udało się przyjść
na świat orce z rzędu waleni.
Dumni
rodzice opływali basen, pokazując swoje piękne maleństwo. Druga
orka, która urodziła się w zoo! – powiedział pan Jacek –
pierwsza miała na imię Adam, ta to dziewczynka, wypadało by więc,
aby nazywała się Ewa.
Pomysł z
imieniem spodobał się wszystkim. Ewunia stała się perełką wśród
okazów w akwaparku. Dzieci uwielbiały obserwować tego małego
delfinowatego zwierzaka.
Niestety
sama Ewka, nie szczególnie była zachwycona taką ilością widowni.
Była jeszcze malutka, a jej oczy nie cierpiały błysku fleszy. Nie
można mieć oczywiście za złe turystą, że robili fotki nowej
mieszkance zoo, ale malutka, przeraziła się i ukryła się przed
oczyma widzów, głęboko, za szarawymi skałkami na dnie zbiornika.
Wkrótce
małą orkę zaczął nawiedzać sen, nocny koszmar. Śniła, że
błyski aparatów zniszczyły szybę od zbiornika, a woda wylała się
pozostawiając biedne, wodne stworzenia na pastwę losu. Mama
rozmawiała z córeczką i próbowała ją przekonać, że tu jest
bezpieczna, jednak Ewuni nadal śniły się koszmary.
Pewnego dnia
do basenu z orkami wpuszczono delfiny. Oba gatunki miały przygotować
wspólny występ na zbliżający się Dzień dziecka. Filip podpłynął
do Ewki zaciekawiony.
- Cześć malutka, dlaczego nie bawisz się z nami, tylko kryjesz się za skałkami? - zapytał.
- Bo ja się strasznie boję – odrzekła orka przygryzając gryzaka zrobionego ze starej muszelki.
- A czego się boisz, jak tu sama rodzina – pytał dalej delfin.
- Boje się, że woda się wyleje i wysuszymy się na słoneczku jak śliwki – powiedziała połamanym ze strachu głosem Ewunia.
- Nie bój się, odwagi mała orko, te zbiorniki mają już ponad dwadzieścia lat i nigdy nie przeciekły – próbował uspokoić zszarpane nerwy nowej przyjaciółki – a zresztą zobacz sama.
Po tych
słowach Filip nabrał rozpędu, a potem ruszył jak najszybciej
tylko potrafił i uderzył w szybę. Potem ponowił atak. Walną w
szkło jeszcze trzy razy i wtedy Ewka wypłynęła z kryjówki.
- Starczy, już ci wierzę, tylko przestań proszę, bo zrobisz sobie jeszcze krzywdę – prosiła.
- Jestem Filip, a to moja delfinia rodzina – pokazał płetwą na gromadkę ssaków skaczących przez obręcz – to także twoja rodzina, no tak jakby, bo wszyscy jesteśmy delfinowaci, dlatego jesteśmy tak podobni do siebie – rozgadał się delfinek.
- Ja mam troszkę inne kolorki – stwierdziła Ewka, oglądając swoje płetwy, brzuch i białą plamkę w okolicy oka.
- Tak, różnimy się kolorem i wielkością, kiedy będziesz w moim wieku, to na pewno będziesz większa niż ja teraz, orki rosną wielgachne, niczym okręty – śmiał się delfinek – dlatego nie musisz się niczego bać, będziesz jak... będziesz królową oceanu.
- Królową, wolałabym być księżniczką – stwierdziła malutka.
- Dobrze, będziesz księżniczką, a teraz moja pani chodź ze mną, czas na zabawę – powiedział radośnie Filip, po czym oboje popłynęli na kolorową, plażową piłką.
Nocą orka
spała bardzo mocno, jej snu nie zakłócił już żaden koszmar.
Miała nowego, niesamowicie odważnego przyjaciela, nie musiała się
więc niczego bać. Jedyne, czego się lękała to, że dzień jest
krótki i nie starcza czasu na wszystkie zabawy, jakie wspólnie z
Filipem wymyślali.

Super blog. Nominowanie do Liebster Blog Award za świetną robotę. Szczegóły u mnie. Dobrej zabawy :) staniolek26.blogspot.com
OdpowiedzUsuń