Dawno, dawno
temu, 1000 lat a nawet więcej, po Wiśle płynął okręt, z
czarnymi żaglami i smokiem zdobiącym kadłub. Jego kapitanem był
jeden z trzech wodzów, który w poszukiwaniu miejsca na nową osadę,
dotarł do kresu swej wędrówki. Nazywał się Lech. Jego drużyna,
wraz z żonami opuściła dom, gdyż zabrakło w jego lasach
zwierzyny. Wódz, syn wielkiego księcia, którego imienia, nie wolno
było nikomu wymieniać, ponieważ był bardzo chciwy i bardzo
podejrzliwy, prowadził osadników do zupełnie nowej krainy.
Miejsca, w którym nie zabraknie im niczego.
Pewnego dnia
ubzdurał sobie, że jego synowie kradną potajemnie kosztowności, z
jego skarbca. Tak naprawdę, książę nie posiadał bogactwa. Jego
największym dobrem, były dobrze zaopatrzone magazyny, z których za
zgodą synów szalonego władcy, wynoszono zboże dla ludu. Książę
wypędził z grodu wszystkich trzech synów: Czecha, Lecha i Rusa, kiedy się o tym dowiedział.
Bracia,
obiecali ludziom, że znajdą lepsze miejsce do życia, gdzieś, gdzie
nie zabraknie leśnej zwierzyny, owoców i ryb, a ziemia będzie
rodziła plony, tak wielkie, że spokojnie starczy jedzenia do
kolejnej zimy i nikt nie będzie czuł więcej głodu.
Pierwszy
odłączył się Rus, który znalazł ślady olbrzymiego
niedźwiedzia. „Skoro żyje tu tak potężne zwierze, to znaczy, że
jedzenia musi tu być pod dostatkiem” - rzekł do braci i czule się
pożegnał, odłączając swoją grupkę wędrujących z nim rodzin.
Kiedy
dotarli do gór, Czech zapadł w milczenie na dłuższą chwilę.
Lech dobrze znał ten jego wzrok. Brat patrzył w ten sposób, za
każdym razem, kiedy się zakochał, ale tym razem jego miłością,
okazała się przepiękna górzysta kraina, otoczona gęstymi lasami.
Trudno się było rozstać, lecz Lech czuł, że nie dotarł jeszcze
do celu, swej podróży. Zbudował łódź i popłynął wzdłuż
rzeki, na północ.
Obaj bracia,
zatrzymali się, gdy dostrzegli pewnego rodzaju znak. Lech, uznał,
że postąpi podobnie. Zatrzyma się, kiedy wydarzy się coś, co
uzna za dobrą wróżbę.
Płynąc,
dość krętą rzeką, dotarli na skraj polany, za którą rosły
wielkie, stare sosny. Na jednej z nich, zauważył gniazdo orłów.
Nagle, jeden z ptaków wzniósł się w górę. Był to niesamowity
widok, widzieć bielika, unoszącego się w przestworza, szczególnie,
że słońce zaczęło się chować za horyzontem, zostawiając na
rzece i na niebie jaskrawe barwy. Tego znaku wypatrywał wódz.
Wojowie,
przenieśli łódź na brzeg i przerobili ją na pierwszy z domów.
Wkrótce, osadnicy wycieli część drzew i domy zaczęły wyrastać,
jak grzyby po deszczu, tworząc pierwszą na tych terenach, warowną
osadę.
Legenda
głosi, że Lech, stworzył fundament pod całkiem nowy i bardzo
silny naród. Potomkowie wędrownych ludów, żyją wśród nas, a
kraje stworzone przez braci, stały się sąsiadującymi ze sobą
bratnimi narodami. Jak
wiadomo, wśród braci czasem dochodzi do kłótni, więc Czesi,
Polacy czy Rusini nieraz krzyżowali ze sobą miecze. Ale to już
całkiem inna historia...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz