I ruszył w
podróż, w nieznany las.
Szedł sobie
między sosnami wiracha,
Aż nagle
zatrzymał go zdziwiony tata.
Gdzież to
wybierasz się kochany z rana?
Wędruje do
dziadka, potrzebna mi rada.
Co ty
maluszku, nie boisz się wcale,
Że zjedzą
cię wilki na drugie śniadanie?
W tym
mrocznym lesie strachów niemiara,
Zaraz cię
czapnię stara Baba Jaga.
W jaskini
czai się rozbójnik podły,
W ucieczce
pomogą na pewno modły.
Zza krzaków
wyskoczy zaraz czarna zjawa,
Czeka na
ciebie historia łzawa.
Słonik
ze strachem spogląda na tatę -
Teraz na
pewno muszę prosić o radę!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz