Cieplejsze
wiatry zawitały do ogrodu zoologicznego. Zaczął się sezon
urlopowy dla dorosłych, a dla dzieci rozpoczęły się wakacje.
Natomiast dla pracowników zoo był to okres zmożonej pracy, gdyż
zwiedzających było w tym czasie zawsze najwięcej. Zwierzątka
uwielbiały lato bo wtedy dostawały najsmaczniejsze kąski ani
jesienią, ani wiosną, czy nawet mroźną zimą nie smakowały tak
owoce, warzywa i ryby, jak latem. Pożywienia było też znacznie
więcej, gdyż pracownicy chcąc zachęcić zwierzęta do wyjścia z
cienia, dawali swoim pupilom podwójną ilość smakołyków.
autor: Mikołaj Til
Tego dnia do
ogrodu miał przybyć pewien gość. Nie był to jednak zwyczajny
gość, a weterynarz, który przybył na wizytacje. Jak każdego lata
doglądał zwierzęta, sprawdzał, czy nie brakuje im witamin i czy
zdrowo rosną. Czasem zajmował się także poważniejszymi
problemami i tak było i tym razem. Młode lwiątko w czasie zabawy
złamało łapkę i nie mogło chodzić. Doktor Henryk opatrzył
nóżkę Wiktorii i podał jej zastrzyk aby nie wdało się zakażenie
i aby noga szybciej się zagoiła.
Wiktoria
strasznie bała się doktora, a właściwie igły. Robiła wszystko,
co tylko było w jej mocy aby nie poczuć ukucia na swoim lwim ciele.
Gryzła weterynarza, drapała pazurami, jej lwi ryk można było
usłyszeć w najdalszej części zoo. Doktor Henryk nie przejmował
się jednak tym wszystkim, wiedział że aby mała była zdrowa
trzeba jej zrobić zastrzyk.
Następnego
dnia Wiktoria obmyśliła sprytny plan, który miał uratować ją od
kolejnego zastrzyku. Schowała się w szafie jednego z pracowników
zoo, który akurat poszedł na śniadanie i jak zawsze zostawił
swoją szafkę otwartą. Kiedy wrócił ze śniadania, schował
chlebaczek na górną półkę i zamknął szafę, z Wiktorią w
środku, na kłódkę.
Lwica
ucieszyła się, pomyślała, że tu nigdy jej nie znajdą. Plan
zapewne by się powiódł, gdyby nie jeden mały drobiazg. W
zamkniętej szafie było ciemno i nie było jedzenia, mała bardziej
od strzykawki bała się tylko ciemności. Zaczęła głośno wołać
i płakać ale nikt jej nie słyszał. Siedziała więc samotnie i
płakała.
Doktor
zaniepokojony brakiem pacjenta w gabinecie, powiedział o zaginionej
dyrektorowi, który zarządził wielkie poszukiwania. Zguba znalazła
się dopiero wieczorem, na szczęście nie stało się jej nic złego,
była tylko troszkę głodna i przestraszona. Doktor dał jej kawał
soczystego mięsa i podał jej ostatni zastrzyk. Wiktoria nawet nie
zwróciła uwagi, że jest kuta tak bardzo była szczęśliwa, że
już nie musi siedzieć w tej ciasnej i ciemnej szafce.
Nóżka
szybko się zagoiła, doktor odwinął bandaże i wypuścił lwiątko
do wybiegu, gdzie czekali już jej rodzice.
-
Tęskniliśmy za tobą kochanie i jak twoja nóżka? - zapytała
mama, po czym mocno przytuliła córeczkę.
- Już
dobrze, ale co mi się przytrafiło! – powiedziała Wiktoria, po
czym opowiedziała rodzicom całą przygodę.
Tata
stwierdził, że mimo wszystko była bardzo dzielna i w nagrodę dał
jej miskę pysznego mleka. Był dumny ze swej małej Wiktorii i
cieszył się, że jest już zdrowa.
I wszystko
było by po staremu, gdyby nie to, że Wiktoria nie mogła spać.
Kiedy tylko nadchodziła noc i robiło się ciemno, mała lwica
zaczynała robić się niespokojna. Prosiła mamę aby zostawiała
włączone światło, a tatę aby spał z nią w łóżeczku. Nie
chciała w nocy zostawać sama, bo bała się ciemności. Za każdym
razem, gdy tylko zamykała oczy, śniła jej się ta straszna ciemna
szafka, w której schowała się przed doktorem.
Rodzice nie
wiedzieli z początku, jak można jej pomóc, aż przypadkiem
dowiedzieli się, że w ich sąsiedztwie mieszka pewna stara mądra
sowa, która pomogła już nie jednemu zwierzątku pokonać strachy.
Puchacz przyleciał do lwiej groty.
- Pozwólcie,
że z nią porozmawiam, znałem już podobny przypadek lęku przed
ciemnością, wtedy pomogła bajka, myślę, że i tym razem może
pomóc.
Puchacz
zasiadł wygodnie w lwim domu i zaczął swą opowieść.
- Dawno,
dawno temu, żyła sobie mała żabka, która strasznie bała się
nocy. Myślała, że nocą nie znajdzie jej mama, a nie chciała
zostać sama. Postanowiła, że nigdy nie pójdzie już spać, gdy
będzie ciemno. Poprosiła znajome świetliki aby jej towarzyszyły,
kiedy będzie robiło się ciemno. Nie musiała się już bać ale
świetliki miały swoje sprawy i życie, nie mogły każdej nocy
świecić tylko żabce. Pewnej nocy zwyczajnie nie przyleciały.
Przerażona żabka, schowała się pod liściem ale tam wcale nie
było jej lepiej. Mimo to była zmęczona i oczy zaczęły się jej
zamykać, przytuliła więc swoją najlepszą pluszową zabawkę,
ucałowała mamę na dobranoc i zasnęła. Nie wydarzyło się tej
nocy nic strasznego, wręcz przeciwnie było cicho i spokojnie,
piękna ciepła noc, była przerywana tylko, dźwiękiem piszczących
w trawie świerszczy.
Żabka od
tej pory przesypiała każdą noc, a kiedy spała nawet bociany nie
mogły jej wypatrzyć, bo skryta była w ciemnościach.
- A więc
noc uratowała żabkę przed bocianem? - pytała Wiktoria.
- Właśnie,
czasem to czego najbardziej się boimy, może okazać się dla nas
zbawieniem – mówił puchacz – trzeba pokonywać swoje strachy.
Pamiętaj też, że jesteś lwem, kiedyś będziesz królową, musisz
dawać przykład innym, małym zwierzątkom i chronić je przed
ciemnością.
- Tak też
zrobię – oznajmiła mała lwica.
Od
tej pory, Wiktoria nie tylko nie bała się nocy ale pomagała także,
innym małym stworzeniom przezwyciężać lęk przed ciemnością.
Lwica, gdy dorosła stała się najodważniejszym stworzeniem w zoo,
a jej odwaga dawała przykład innym. Zwierzęta ogłosiły ją
królową, a ona rządziła sprawiedliwie przez długie lata, służąc
swą siła oraz radą każdemu, kto jej potrzebował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz