Królowa
podeszła do stolika, aby zapalić świece. Płomyk tańczył z
wiatrem, jakby chciał jej coś powiedzieć. Założyła futro i
mocno się nim opatuliła, a potem podeszła do okna, wiatr stawał
się co raz bardziej uciążliwy. Przymknęła więc drzwi i okna, a potem uklękła na kolanach. Wyciągnęła Pismo i glinianą tabliczkę, na
której widniało wielkie oko, symbol Władcy Niebios.
Wtem do
drzwi zapukał Tadeusz. Ubrany w płaszcz i futrzaną, czarną czapkę
stał w progu przez chwilę, a gdy jego kuzynka kiwnęła głową
przyzwalając na wejście wkroczył do środka rzucając odzienie na
sosnowy fotel. Widząc, że kobieta pragnęła się pomodlić,
klęknął wraz z nią. Paladyni byli bardzo bogobojni, siłę do
walki czerpali z wiary, a w życiu kierowali się słowami Pana,
które nauczały, że do prawdziwego szczęścia prowadzi tylko jedna
droga i jest nią miłość.
Leśne Forty
przywitały ich armię niezbyt entuzjastycznie. Księżniczka Adara,
Leśna Pani nie ufała wojownikom z północy. Ferguson i jego klan
byli wrogami leśnych plemion. Musiała jednak być posłuszna swej
królowej i ostatecznie zgodziła się udzielić wszystkim
schronienia, ale dopiero po złożeniu broni przez lodowe plemiona.
Derwen,
stolica Leśnych Fortów była inna od Popielatego Pałacu, czy
Atramentowej Tarczy. Domy i zamek znajdowały się na olbrzymich,
prastarych drzewach. W ich konarach ukrywały się całe rodziny.
Łowcy i łowczynie żyli polując na zwierzęta i zbierając to co
oferowała im las, o tej porze roku głównie grzybów i orzechów.
Byli także świetnymi rybakami, ale rozsławili się w walce. Ich
strategia odbiegała od taktyki plemion ze wschodu i północy,
uważali że najważniejszy podczas bitwy jest spryt. Dlatego żadna
armia nie podbiła nigdy Leśnych Fortów, które naszpikowane były
pułapkami, zasadzkami, a także świetnie ufortyfikowanymi
posterunkami. W każdym z nich mieściło się dwunastu włóczników,
uzbrojonych także w łuki i drewniane pałki podstawową broń
tutejszych plemion. Tak przygotowany posterunek potrafił bronić się
dziesięciokrotnie większą armią, poza tym był wstanie szybko
powiadomić sąsiednie posterunki o ataku, z pomocą wytresowanych
gołębi i nietoperzy. Dodatkowym atutem tego miejsca była
oczywiście odporność na ogień. Magowie twierdzili, że to
magiczne zaklęcie nie pozwala spalić tego miejsca, ale prawda była
zupełnie inna, leśni ludzie zasiewali specjalny gatunek wysokich
traw, odporny na płomienie.
Po
skończonej modlitwie, za szczęśliwy powrót rodziny oraz
powodzenie wyprawy wojennej, oboje wstali. Do domku na drzewie weszła
Adara, wraz z córką Tanwen i synem Bełta Troyem, który
zastępował ojca, jako ambasador i przywódca niedźwiedziego
plemiona. Na końcu wszedł Ferguson, zadowolony, że w końcu się
coś dzieje.
- Pani są już wszyscy – oznajmił Tadeusz, awansowany na generała i lorda przywódce przez królową.
- Zaczynajmy więc – powiedziała Justyna. - Jakie wieści od zwiadowców?
- Szare Wilki donoszą, że pokonały oddział Krolga, zbiry szpiegowały w Zielonym Jaworze – powiedział generał Tadeusz.
- Więc już o nas wiedzą, co z Drako Gallu, gdzie się obecnie znajduje? - zapytała królowa spoglądając na Fergusona.
- Moi ludzie go pilnowali, ale dwa dni temu straciłem z nimi kontakt. Ostatni kruk wskazuje na Królestwo Trzech Róż – odpowiedział generał północy.
- Księżniczko, twoi ludzie mieli za zadanie obronić Lwi Most, lecz i od nich nie ma wiadomości – stwierdziła Justyna.
- Tak Pani, kazałam wycofać się moim ludziom, kiedy przewaga wroga stała się zbyt wielka – odrzekła Adara – Troy spalił most, aby spowolnić ruch legionu.
- Rozumiem, wszystko wskazuje na to, że chcą nas otoczyć i przygotować grunt swemu panu. Nie damy im tej sposobności, Gallu, ruszysz na południe i odetniesz drogę piratom. Twoim zadaniem jest powstrzymać ich przed zajściem nas od tyłu. - Mówiła królowa spoglądając ukrytkiem na mapy obok świecy. - Paladyni, wy ruszycie w nocy i rozbijecie obóz na Orlej Górze, odetniecie posiłki, duchy nie sprostają świętym kopią paladynów. Jednak, gdy pojawi się smok, macie wycofać się do Derwen.
Monarcha nie
powiedziała nic więcej, nie chciała zdradzić całego planu.
Fergusonowi to wystarczyło, lubił dobrą walkę, a im więcej głów
do ścięcia tym lepiej – uważał.
Zbliżał
się dzień bitwy i choć smok nadal pustoszył trzecie królestwo,
leśni ludzie zdawali się być dobrej myśli. Ich przodkowie nigdy
nie przegrali walki o żadne miasto. Morale było wysokie, do czasu
kiedy nadeszła wieść z Królestwa Trzech Róż. Stopiony został od ognia
miecz króla Henryka, taką wiadomość przyniósł goniec.
Zniszczenie
kolejnego królestwa odebrało odwagę armii, lecz królowa zeszła
na dół do obozu i kazała przebić broń kowalowi. Podniosła nową
broń, włócznię z wygrawerowanymi trzema różami oraz tarczę w
górę, a potem cisnęła nią wprost w tarczę ćwiczebną, położoną
dwadzieścia metrów dalej. Zrobiła to z precyzją godną leśnych
ludzi.
- Następnym razem ta włócznia trafi prosto w gały bestii! - krzyknęła.
- Śmierć mrocznemu władcy, śmierć Drako i jego legionom! - wrzeszczeli pobudzeni wojownicy.
Następne
dni upływały wojom na przygotowaniach obrony, a królowa i
księżniczka próbowały znaleźć jakiś słaby punkt smoka. Nie
było to łatwe, bez Skrzydła nie da się zapewne zranić potwora.
Wszystko zależało więc od powodzenia misji czarodzieja i jego
drużyny, lecz Justyna wolałaby, aby jej rodzina była zdaleka od
tego miejsca. Znała jednak męża i wiedziała, że wkrótce
przybędzie i przyniesie artefakt.
Adara
przechadzała się po wiszących mostach, kiedy ujrzała Tanwen i
Troya. Dzieci siedziały obok siebie i żywo o czymś rozprawiały.
Zaciekawiona księżniczka podeszła bliżej i z ukrycia nasłuchiwała
rozmowę młodych łowców.
- Złapałem kiedyś ścierwaka, wytropiłem go w nocy i spętałem, a potem wrzuciłem do worka i zaniosłem do domu – chwalił się młodzieniec.
- I co było dalej, nastraszyłeś siostry? - pytała młoda księżniczka.
- Tak, wypuściłem go w izbie kiedy spały, strasznie narozrabiał, ojciec się zezłościł i nie wolno mnie było polować przez cały tydzień – powiedział Troy.
- Ty to masz pomysły – rzekła Tanwen, a potem nagle spoważniała. - Myślisz, że nasi rodzice się pogodzą i pozwolą nam... no wiesz...
- Mam nadzieje, kiedy przybędzie tata to poproszę go o pozwolenie, martwię się jednak, czy twoja mama pozwoli tobie...
- Rozmawiałam już z nią, zgodziła się, że mój czas nadszedł, zgodziła się, że skoro władam włócznią, to i mogę wybrać sobie męża – powiedziała łowczyni i delikatnie pocałowała chłopca w usta, a potem uciekła w ciemności, skrywając czerwoną od rumieńców buzię.
Leśna pani
podeszła wtedy do młodzieńca. Usiadła dokładnie w tym samym
miejscu co jej córka. Troy zmieszał się, lecz nie odszedł. Domyślił się, że księżniczka widziała pocałunek zakochanych.
Postanowił zostać i rozmówić się z nią, tak jak nakazywał mu
honor.
- A więc to ciebie wybrała moja córeczka – powiedziała spokojnym głosem Adara.
- Tak pani, mam nadzieje, że dotrzymasz swego słowa i pozwolisz jej wyjść za mąż – rzekł pewnym głosem Troy.
- Oczywiście, że tak, lecz nie może ona wyjść za ciebie – powiedziała najdelikatniej jak tylko potrafi kobieta – twój ojciec obiecał, że będziesz mój, to za mną się ożenisz niedźwiedziu.
- Jak to, nie wierzę!
- Znasz nasze prawo, my nie kłamiemy, Mahon zgodził się na połączenie plemion, ale tylko w taki sposób. Wie, że nie mam męża i wie, że leśni ludzie potrzebują króla. Wybrał ciebie, nie ma innej opcji, ma tylko córki, a sam jest już żonaty.
- Ale ja... jak on mógł i to nie mówiąc mnie o tym – zasmucił się młodzieniec, a potem wpadł w złość, wstał i pobiegł do swej kwatery.
Drzewa nie
śpiewały tej nocy, zwierzęta opuszczały Leśne Forty. Wszystkie
znaki wskazywały, że smok jest blisko. Nawet pogoda stawała się
coraz cieplejsza. Wraz ze zbliżającym się Drako zaczęły się
upały. Woda w źródłach parowała, studnie wysychały, nawet rzeka
płynąca nieopodal zmniejszyła swój poziom głębokości.
Niebo
zrobiło się czerwone, nie była to jednak zwykła czerwień od
wschodzącego słońca, ale bordowa jasność niosąca ze sobą
gorąco dorównujące temu na Zapomnianej Pustyni. Mroczny Władca
próbował spalić las, cierpliwie zionąc ogniem w stronę Leśnych
Fortów. Chociaż płomienie zżarły całą okolicę to lasów nie
tknęły. Smok zły uderzał więc ogonem łamiąc i wyrywając
drzewa. Widząc jednak, że na ich miejscu pojawiły się nowe,
zezłościł się jeszcze bardziej.
- Nie
ogniem, nie siłą więc mieczem zdobędę to królestwo! - wrzasnął smok rozkazując legionom atak na Leśne Forty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz