poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Przygody mieszkańców Karmazynowego Zoo. Elwirka i dziwny ptak - opowiadanie V


Słońce wisiało wysoko na niebie. Robiło się coraz cieplej, chociaż miejscami dokuczał jeszcze lekki, zimnawy wiatr ze wschodu. Mimo to zwierzątkom towarzyszył dobry humor. Były radosne bo wiosną każdy robi się weselszy. Każde ze zwierząt chętniej teraz wychodziło na spacer. U papużek, które nie lubią zimy, a za to kochają ciepłe promienie słoneczne, poprawił się także apetyt. Kilogramami zjadały przepyszne ziarno i owoce. Wylatywały ze swych ciepłych łóżeczek, wprost do klatek, ku uciesze zwiedzających zoo dzieci i dorosłych.

 autor ilustracji: Wiktoria Dąbrowska, lat 9

Stroszyły swe kolorowe piórka, zielone, niebieskie, a nawet czerwone i pomarańczowe. Czasem, któreś z dzieci oglądające ten ptasi teatr, zdołało złapać jedno, czy dwa piórka, które ptaki tańczące w klatkach nieświadomie gubiły. Dzieci wpinały sobie je we włosy i bawiły się w Indian.

Najładniejsza papużka miała na imię Elwirka. Każdy, kto przechodził obok niej, zawsze musiał choć na chwilę zatrzymać się aby zachwycić się jej pięknem. Nie zawsze jednak tak było, gdyż papużka Elwirka nie lubiła wychodzić na występy, bała się czarnego ptaka, który chodził za nią, krok w krok.
Nie opuszczał jej prawie nigdy. Mała nie wiedziała czego od niej chce prześladowca, ani dlaczego ją śledzi. Ukrywała się więc w swym drewnianym domku, tłumacząc innym papużkom, że boli ją głowa albo brzuszek i nie może wyjść na występ.

 autor ilustracji: Dominika Płatała, lat 9

Pewnego dnia widząc jak Elwirka przed czymś ucieka, babcia zapytała - co się dzieje?

- To ten czarny ptak, znowu za mną lata – powiedziała przestraszona mała papużka.
- Jaki ptak, przecież w naszej klatce żyją tylko papugi i żadna z nich nie jest czarna – powiedziała babcia Elwirki. Całej sprawie przyglądała się stara mądra sowa, a że babcia poprosiła ją o rozwiązanie zagadki czarnego ptaka, tym wytrwalej stary puchacz przyglądał się Elwirce. W końcu rozwiązał sprawę.
- Sąsiadko – rzekła sowa do babci, bo faktycznie od lat byli sąsiadami – twoja wnuczka Elwirka ucieka przed własnym cieniem.
Babcia zdziwiła się trochę ale pamiętała, że jak sama była mała, to też bała się różnych rzeczy, które dziś wydają się jej śmieszne. Trzeba wyjaśnić małej, czym jest cień – pomyślała i poleciała do Elwirki.
- Serduszko posłuchaj swojej babuni – mówiła babcia – czarny ptak, który chodzi za tobą, to nic innego, jak twój własny cień. Nie musisz się obawiać, zobacz babcia też ma swój cień, spójrz jaki jest śmieszny, gdy zakładam kapelusz, on też zakłada kapelusz, a kiedy ubieram szalik, mój cień robi to samo. To wspaniały towarzysz zabaw i nie trzeba się go obawiać, każdy ma takiego, nawet ten mały motylek na tamtym krokusie – babcia wskazała skrzydłem kwiatek, rosnący nie daleko ich domu.

autor ilustracji: Wiktoria Kępska, lat 8

Elwirka po słowach babci, zaczęła dostrzegać więcej niż wcześniej. Zauważyła, że każde zwierzątko ma swój cień i nikt nie boi się swojego cienia, mało tego niektóre zwierzaki, nawet się z nim bawią. Małe lwiątka ganiają za swymi czarnymi odbiciami, kulając się w piachu, radośnie pomrukiwały, przy całej tej zabawie. Papużka pomyślała, że może rzeczywiście cień nie może być zły, skoro nikt w zoo się go nie boi. Wyleciała z domku do klatki i przysiadła na gałęzi. Przyglądała się czarnemu cieniowi, który padał na podłogę. Nie wydawał się jej już taki straszny, postanowiła go trochę pogonić, tak samo jak robiły to młode lwiątka. Ta zabawa bardzo jej się spodobała, szczególnie, że cień szybko uciekał i nie zdołała go pochwycić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz