Słońce wisiało wysoko na niebie. Robiło się coraz cieplej, chociaż miejscami dokuczał jeszcze lekki, zimnawy wiatr ze wschodu. Mimo to zwierzątkom towarzyszył dobry humor. Były radosne bo wiosną każdy robi się weselszy. Każde ze zwierząt chętniej teraz wychodziło na spacer. U papużek, które nie lubią zimy, a za to kochają ciepłe promienie słoneczne, poprawił się także apetyt. Kilogramami zjadały przepyszne ziarno i owoce. Wylatywały ze swych ciepłych łóżeczek, wprost do klatek, ku uciesze zwiedzających zoo dzieci i dorosłych.
autor ilustracji: Wiktoria Dąbrowska, lat 9
Stroszyły
swe kolorowe piórka, zielone, niebieskie, a nawet czerwone i
pomarańczowe. Czasem, któreś z dzieci oglądające ten ptasi
teatr, zdołało złapać jedno, czy dwa piórka, które ptaki
tańczące w klatkach nieświadomie gubiły. Dzieci wpinały sobie je
we włosy i bawiły się w Indian.
Najładniejsza
papużka miała na imię Elwirka. Każdy, kto przechodził obok niej,
zawsze musiał choć na chwilę zatrzymać się aby zachwycić się
jej pięknem. Nie zawsze jednak tak było, gdyż papużka Elwirka nie
lubiła wychodzić na występy, bała się czarnego ptaka, który
chodził za nią, krok w krok.
Nie
opuszczał jej prawie nigdy. Mała nie wiedziała czego od niej chce
prześladowca, ani dlaczego ją śledzi. Ukrywała się więc w swym
drewnianym domku, tłumacząc innym papużkom, że boli ją głowa
albo brzuszek i nie może wyjść na występ.
autor ilustracji: Dominika Płatała, lat 9
Pewnego dnia
widząc jak Elwirka przed czymś ucieka, babcia zapytała - co się
dzieje?
- To ten
czarny ptak, znowu za mną lata – powiedziała przestraszona mała
papużka.
- Jaki ptak,
przecież w naszej klatce żyją tylko papugi i żadna z nich nie
jest czarna – powiedziała babcia Elwirki. Całej sprawie
przyglądała się stara mądra sowa, a że babcia poprosiła ją o
rozwiązanie zagadki czarnego ptaka, tym wytrwalej stary puchacz
przyglądał się Elwirce. W końcu rozwiązał sprawę.
- Sąsiadko
– rzekła sowa do babci, bo faktycznie od lat byli sąsiadami –
twoja wnuczka Elwirka ucieka przed własnym cieniem.
Babcia
zdziwiła się trochę ale pamiętała, że jak sama była mała, to
też bała się różnych rzeczy, które dziś wydają się jej
śmieszne. Trzeba wyjaśnić małej, czym jest cień – pomyślała
i poleciała do Elwirki.
- Serduszko
posłuchaj swojej babuni – mówiła babcia – czarny ptak, który
chodzi za tobą, to nic innego, jak twój własny cień. Nie musisz
się obawiać, zobacz babcia też ma swój cień, spójrz jaki jest
śmieszny, gdy zakładam kapelusz, on też zakłada kapelusz, a kiedy
ubieram szalik, mój cień robi to samo. To wspaniały towarzysz
zabaw i nie trzeba się go obawiać, każdy ma takiego, nawet ten
mały motylek na tamtym krokusie – babcia wskazała skrzydłem
kwiatek, rosnący nie daleko ich domu.
autor ilustracji: Wiktoria Kępska, lat 8
Elwirka po
słowach babci, zaczęła dostrzegać więcej niż wcześniej.
Zauważyła, że każde zwierzątko ma swój cień i nikt nie boi się
swojego cienia, mało tego niektóre zwierzaki, nawet się z nim
bawią. Małe lwiątka ganiają za swymi czarnymi odbiciami, kulając
się w piachu, radośnie pomrukiwały, przy całej tej zabawie.
Papużka pomyślała, że może rzeczywiście cień nie może być
zły, skoro nikt w zoo się go nie boi. Wyleciała z domku do klatki
i przysiadła na gałęzi. Przyglądała się czarnemu cieniowi,
który padał na podłogę. Nie wydawał się jej już taki straszny,
postanowiła go trochę pogonić, tak samo jak robiły to młode
lwiątka. Ta zabawa bardzo jej się spodobała, szczególnie, że
cień szybko uciekał i nie zdołała go pochwycić.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz