poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Przygody mieszkańców Karmazynowego Zoo. Gościnne wilki - opowiadanie VI

Pewnego wiosennego dnia, na niebie pojawił się klucz ptaków powracających z ciepłych krajów. W górze słychać było głośne „kwa, kwa i gę, gę”, to kaczki i gęsi leciały wysoko na niebie, przeszywając białe chmury, które wyglądały jak stado puchatych baranków. Taki widok sprawił, że wilki w zoo zrobiły się bardzo głodne. Niespokojne patrzyły w górę oblizując swoje pyszczki i marząc o pieczonych kaczkach i gęsiach najlepiej w pomarańczach.

 autor ilustracji: Ania Lewińska lat 7, kl I

Jedna z kaczek, bardzo mała i bardzo zmęczona, przysiadła na chwilę aby odpocząć, niedaleko wilczej jaskini. Nie spostrzegła nawet, gdzie wylądowała. Jeden z wilków podszedł do zagrody, bliżej kaczuszki. Zastanawiał się jaki podstęp mógłby sprawić aby kaczuszka podleciała bliżej. Przechodzący obok opiekun wilczej gromadki, zauważył jednak śliniących się pupilów i szybko podał im mięso. Wiedział, że głodny wilk to zły wilk, a w naszym zoo nie mogło być złych zwierząt.

 autor ilustracji: Marysia Lewińska lat 7, kl I

Mały wilczek Bartuś połknął wielki kęs mięsa, a potem pobiegł do kaczuszki. Biedna strasznie się wystraszyła ale nie miała siły aby oderwać się od ziemi. To koniec – pomyślała – teraz mnie zje. Wilczek jednak nie miał zamiaru zjeść kaczki, gdyż miał już pełny brzuch, zresztą i tak nie zjadłby kaczuszki, bo bardzo lubił ptaki, jego najlepszymi przyjaciółmi byli papużka Elwirka i mały orzełek Pawełek. 
 
- Nie bój się, nic Ci nie zrobię – powiedział Bartuś powoli zbliżając się do kaczuszki – chcę się tylko tobie przyjrzeć, nigdy nie widziałem takiego ptaka.
- Naprawdę nie zamierzasz mnie zjeść? - zapytała niepewnym, cieniutkim głosikiem kaczuszka.
- Naprawdę, lubię ptaki ale nie jadam ich, wolę mięso którym karmi nas nasz opiekun – powiedział wilczek.
- Więc co zamierzasz ze mną zrobić? - pytała nadal, solidnie wystraszona kaczuszka.
- Zapewniam Cię, że nic Ci nie grozi, zaraz to udowodnię – powiedział wilczek, po czym zawył głośno, tak jak to robią zwykle wilki, gdy widzą księżyc. Na dźwięk jego wycia, na pobliskiej sośnie wylądowały dwa ptaki. To ptasi przyjaciele wilczka, Elwirka i Pawełek.
- Co słychać Bartek? - zapytał Pawełek.
- Idziemy się bawić? - zapytała Elwirka.

Kaczuszka uspokoiła się, gdy ujrzała ten niecodzienny widok. Dwa ptaki otoczone przez stado wilków, a żaden z drapieżników, nie rzuca się na nie aby je schwytać i zjeść na obiad.

- Wy naprawdę się przyjaźnicie? - zapytała kaczuszka.
- Oczywiście i to od dawna, właściwie można powiedzieć, że od kołyski – powiedziała Elwirka, a na jej dzióbku pojawił się szeroki uśmiech.
- I te wszystkie wilki nic wam nie zrobią? - pytała dalej kaczuszka, niesamowicie zdziwiona całą tą sytuacją. Na wolności bowiem, trafiłaby już dawno do wilczego garnka.
- Nie, to moja rodzina i oni nie zrobią krzywdy żadnemu z moich przyjaciół – mówił Bartuś – a poza tym mają pełne brzuchy, więc nawet nie będzie im się chciało wstać, przynajmniej przez dwa następne dni.
- A jak ty właściwie masz na imię? - zapytała ciekawska Elwirka.
- Nazywam się Kasia, ale wszyscy wołają na mnie Kwa – powiedziała kaczuszka, która teraz była już całkiem spokojna, chociaż zachowała czujność, gdyż mama uczyła ją aby nigdy nie ufać zwierzętom z wielkimi kłami i ostrymi pazurami.

Po rozmowie wilczek i ptaszki poszły na dół, gdzie Bartuś przedstawił kaczuszce całą swoją rodzinę. Wilki przyjęły swych gości najlepiej jak potrafiły. Kasia najadła się do syta, tak samo jak papużka Elwirka i orzełek Paweł. Nabrała sił, więc chciała odlecieć, obiecała jednak, że będzie odwiedzać Bartusia ale zawsze po obiedzie, tak na wszelki wypadek. Te słowa rozbawiły gościnne wilki. Kaczuszka oderwała się w powietrze i odleciała jeszcze całe zoo z Elwirką i Pawełkiem. Z góry wszystko wyglądało przepięknie. Kasia nigdy nie widziała tylu zwierząt, tak różnych od siebie, a jednocześnie tak przyjaznych i miłych, a w dodatku znajdujących się w jednym miejscu. Bardzo polubiła wilczą gromadkę.

Kiedy opowiedziała o wszystkim swojej rodzinie, nikt nie chciał jej wierzyć. Dopiero, gdy pewnego dnia, kaczki przelatywały nad zoo, a Kwa wylądowała w samym środku wilczego domu, uwierzyły w prawdziwość jej słów. Kaczuszka nie tylko bawiła się z wilczkami ale również dostała od nich pyszne ciasteczka z pestkami dyni, dla całej swej rodziny.

Od tej pory kaczki zrozumiały, że nie wszystkie wilki są złe. Żyje na świecie stado, które przyjaźni się z ptakami. Kto wie, może i jest więcej na świecie takich właśnie przyjaznych wilczych rodzin. Kasia mocno polubiła Bartusia, Elwirkę i Pawełka i gdy tylko przelatywała przez miasto, to zawsze lądowała w zoo aby się z nimi pobawić i opowiedzieć im o swych przygodach, a przy okazji także najeść się do syta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz