Pewnego
wiosennego dnia, na niebie pojawił się klucz ptaków powracających
z ciepłych krajów. W górze słychać było głośne „kwa, kwa i
gę, gę”, to kaczki i gęsi leciały wysoko na niebie,
przeszywając białe chmury, które wyglądały jak stado puchatych
baranków. Taki widok sprawił, że wilki w zoo zrobiły się bardzo
głodne. Niespokojne patrzyły w górę oblizując swoje pyszczki i
marząc o pieczonych kaczkach i gęsiach najlepiej w pomarańczach.
autor ilustracji: Ania Lewińska lat 7, kl I
Jedna z
kaczek, bardzo mała i bardzo zmęczona, przysiadła na chwilę aby
odpocząć, niedaleko wilczej jaskini. Nie spostrzegła nawet, gdzie
wylądowała. Jeden z wilków podszedł do zagrody, bliżej
kaczuszki. Zastanawiał się jaki podstęp mógłby sprawić aby
kaczuszka podleciała bliżej. Przechodzący obok opiekun wilczej
gromadki, zauważył jednak śliniących się pupilów i szybko podał
im mięso. Wiedział, że głodny wilk to zły wilk, a w naszym zoo
nie mogło być złych zwierząt.
autor ilustracji: Marysia Lewińska lat 7, kl I
Mały
wilczek Bartuś połknął wielki kęs mięsa, a potem pobiegł do
kaczuszki. Biedna strasznie się wystraszyła ale nie miała siły
aby oderwać się od ziemi. To koniec – pomyślała – teraz mnie
zje. Wilczek jednak nie miał zamiaru zjeść kaczki, gdyż miał już
pełny brzuch, zresztą i tak nie zjadłby kaczuszki, bo bardzo lubił
ptaki, jego najlepszymi przyjaciółmi byli papużka Elwirka i mały
orzełek Pawełek.
- Nie bój
się, nic Ci nie zrobię – powiedział Bartuś powoli zbliżając
się do kaczuszki – chcę się tylko tobie przyjrzeć, nigdy nie
widziałem takiego ptaka.
- Naprawdę
nie zamierzasz mnie zjeść? - zapytała niepewnym, cieniutkim
głosikiem kaczuszka.
- Naprawdę,
lubię ptaki ale nie jadam ich, wolę mięso którym karmi nas nasz
opiekun – powiedział wilczek.
- Więc co
zamierzasz ze mną zrobić? - pytała nadal, solidnie wystraszona
kaczuszka.
- Zapewniam
Cię, że nic Ci nie grozi, zaraz to udowodnię – powiedział
wilczek, po czym zawył głośno, tak jak to robią zwykle wilki,
gdy widzą księżyc. Na dźwięk jego wycia, na pobliskiej sośnie
wylądowały dwa ptaki. To ptasi przyjaciele wilczka, Elwirka i
Pawełek.
- Co słychać
Bartek? - zapytał Pawełek.
- Idziemy
się bawić? - zapytała Elwirka.
Kaczuszka
uspokoiła się, gdy ujrzała ten niecodzienny widok. Dwa ptaki
otoczone przez stado wilków, a żaden z drapieżników, nie rzuca
się na nie aby je schwytać i zjeść na obiad.
- Wy
naprawdę się przyjaźnicie? - zapytała kaczuszka.
- Oczywiście
i to od dawna, właściwie można powiedzieć, że od kołyski –
powiedziała Elwirka, a na jej dzióbku pojawił się szeroki
uśmiech.
- I te
wszystkie wilki nic wam nie zrobią? - pytała dalej kaczuszka,
niesamowicie zdziwiona całą tą sytuacją. Na wolności bowiem,
trafiłaby już dawno do wilczego garnka.
- Nie, to
moja rodzina i oni nie zrobią krzywdy żadnemu z moich przyjaciół
– mówił Bartuś – a poza tym mają pełne brzuchy, więc nawet
nie będzie im się chciało wstać, przynajmniej przez dwa następne
dni.
- A jak ty
właściwie masz na imię? - zapytała ciekawska Elwirka.
- Nazywam
się Kasia, ale wszyscy wołają na mnie Kwa – powiedziała
kaczuszka, która teraz była już całkiem spokojna, chociaż
zachowała czujność, gdyż mama uczyła ją aby nigdy nie ufać
zwierzętom z wielkimi kłami i ostrymi pazurami.
Po rozmowie
wilczek i ptaszki poszły na dół, gdzie Bartuś przedstawił
kaczuszce całą swoją rodzinę. Wilki przyjęły swych gości
najlepiej jak potrafiły. Kasia najadła się do syta, tak samo jak
papużka Elwirka i orzełek Paweł. Nabrała sił, więc chciała
odlecieć, obiecała jednak, że będzie odwiedzać Bartusia ale
zawsze po obiedzie, tak na wszelki wypadek. Te słowa rozbawiły
gościnne wilki. Kaczuszka oderwała się w powietrze i odleciała
jeszcze całe zoo z Elwirką i Pawełkiem. Z góry wszystko wyglądało
przepięknie. Kasia nigdy nie widziała tylu zwierząt, tak różnych
od siebie, a jednocześnie tak przyjaznych i miłych, a w dodatku
znajdujących się w jednym miejscu. Bardzo polubiła wilczą
gromadkę.
Kiedy
opowiedziała o wszystkim swojej rodzinie, nikt nie chciał jej
wierzyć. Dopiero, gdy pewnego dnia, kaczki przelatywały nad zoo, a
Kwa wylądowała w samym środku wilczego domu, uwierzyły w
prawdziwość jej słów. Kaczuszka nie tylko bawiła się z
wilczkami ale również dostała od nich pyszne ciasteczka z pestkami
dyni, dla całej swej rodziny.
Od
tej pory kaczki zrozumiały, że nie wszystkie wilki są złe. Żyje
na świecie stado, które przyjaźni się z ptakami. Kto wie, może i
jest więcej na świecie takich właśnie przyjaznych wilczych
rodzin. Kasia mocno polubiła Bartusia, Elwirkę i Pawełka i gdy
tylko przelatywała przez miasto, to zawsze lądowała w zoo aby się
z nimi pobawić i opowiedzieć im o swych przygodach, a przy okazji
także najeść się do syta.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz