wtorek, 1 kwietnia 2014

Przygody mieszkańców Karmazynowego Zoo. Marzenie Śnieżynka - opowiadanie II

Małe, białe płatki unosiły się powoli w powietrzu, po czym finezyjnie robiły kółka na zimnym, zimowym wietrze, aż w końcu opadły na ziemie. Wkrótce całe zoo pokryło się białą pierzynką, otulając domki i zagrody ale także ławeczki i drzewa, wszystko dookoła. Wszędzie zrobiło się biało, co niezwykle ucieszyło małych mieszkańców Karmazynowego Zoo. Zwierzątka zjadły śniadanie, wypiły w wielkim pośpiechu kakao i wszystkie szybko wybiegły na śnieg, oczywiście ubierając wcześniej ciepłe zimowe ubranka.

Jeden płatek różnił się od całej reszty, nie tylko kształtem ale także wyobraźnią. Uwielbiał latać, marzył aby tak jak ptaki unosić się wysoko w przestworzach. Miał na imię Śnieżynek. Niestety jego podróż powoli dobiegała końca. Opadł tuż pod nogi zwierzątek z zoo, które zaczęły lepić wielką kulę na bałwana. Płatek przyczepił się do tejże kuli, a potem wylądował na szczycie dwóch wcześniej ulepionych przez zwierzątka kulach. Bałwan wyglądał wspaniale, był chyba największy w całym mieście. Kiedy zwierzątka zrobiły mu guziki i oczy z węgla i przyczepiły mu wielki marchewkowy nos, to wówczas wyglądał jeszcze piękniej. Kiedy nastała noc wszyscy pobiegli do domu aby położyć się spać po tak wyczerpującej zabawie.

Śnieżynek spoglądał na to wszystko z góry. Martwiło go to, że już nigdy nie będzie unosił się w powietrzu. Z zazdrością patrzył jak inne płatki suną po niebie. Nie chciał jednak dać za wygraną. Co mógł jednak zrobić? Nie wiele miał możliwości. Nie potrafił się poruszać, porozumieć się mógł tylko z innymi płatkami. Czekał więc i myślał, gdy nagle na niebie pojawił się wielki, stary płatek i opadł w pobliżu bałwana.

- Jak ja to lubię! – powiedział staruszek.
- Ale jak to, robiłeś to już wcześniej? – zapytał przejęty Śnieżynek.
- Pewnie, że tak, chyba z milion razy! – odpowiedział rozbawiony stary płatek.
- Opowiesz mi o tym bo ja bardzo bym chciał latać.

Staruszek opowiedział niesamowitą historię, o tym jak to śnieg topnieje, z każdym nadejściem wiosny. Potem woda, paruję i unosi ich wysoko do nieba, gdzie zamieniają się w chmury. Podróżują po całym świecie, unosząc się wraz z wiatrem na niebie. Po jakimś czasie znów opadają na zimie, czasem jako deszcz, a czasem jako płatki śniegu. Tak więc młodego Śnieżynka, czekało jeszcze wiele wspaniałych przygód i mnóstwo niesamowitych miejsc do zwiedzania. Jego podróż dopiero się zaczęła.

Malec ucieszył się słysząc tak krzepiące słowa.
- Będę chmurą i będę fruwał, nawet dalej niż ptaki! - krzyknął, ciesząc się, jak dziecko, które dostało nową zabawkę.

Czekał więc aż zrobi się ciepło. Mijały dni, tygodnie i miesiące. Na niebie pojawiło się w końcu upragnione słońce. Wielka żółta kula, która promieniami stopiła śnieg. W zoo pojawiło się dużo kałuż i błota ale szybko leżąca woda zamieniła się w parę. Śnieżynek zmienił swoją postać w krople wody, a potem uniósł się wysoko aż do samego błękitnego nieba. Stał się częścią chmury, a wiatr poniósł go na południe, gdzie z góry widział niesamowite widoki. Wielkie góry i drzewa, rzeki pełne dziwacznych stworzeń, piaszczyste pustynie i olbrzymie oceany. Jego przygody nigdy się nie kończyły. Sam w końcu się zestarzał i pewnego dnia opadł w pobliżu młodego płatka, który tak jak on kiedyś bał się, że już nigdy nie poleci. Opowiedział mu wtedy historię, którą sam kiedyś usłyszał od starego płatka w zoo. Odtąd młody płatek czekał cierpliwie na słońce bo wiedział, że gdy nadejdzie, to on także spełni swoje marzenie.
































1 komentarz: