Małe,
białe płatki unosiły się powoli w powietrzu, po czym finezyjnie
robiły kółka na zimnym, zimowym wietrze, aż w końcu opadły na
ziemie. Wkrótce całe zoo pokryło się białą pierzynką, otulając
domki i zagrody ale także ławeczki i drzewa, wszystko dookoła.
Wszędzie zrobiło się biało, co niezwykle ucieszyło małych
mieszkańców Karmazynowego Zoo. Zwierzątka zjadły śniadanie,
wypiły w wielkim pośpiechu kakao i wszystkie szybko wybiegły na
śnieg, oczywiście ubierając wcześniej ciepłe zimowe ubranka.
Jeden płatek
różnił się od całej reszty, nie tylko kształtem ale także
wyobraźnią. Uwielbiał latać, marzył aby tak jak ptaki unosić
się wysoko w przestworzach. Miał na imię Śnieżynek. Niestety
jego podróż powoli dobiegała końca. Opadł tuż pod nogi
zwierzątek z zoo, które zaczęły lepić wielką kulę na bałwana.
Płatek przyczepił się do tejże kuli, a potem wylądował na
szczycie dwóch wcześniej ulepionych przez zwierzątka kulach.
Bałwan wyglądał wspaniale, był chyba największy w całym
mieście. Kiedy zwierzątka zrobiły mu guziki i oczy z węgla i
przyczepiły mu wielki marchewkowy nos, to wówczas wyglądał
jeszcze piękniej. Kiedy nastała noc wszyscy pobiegli do domu aby
położyć się spać po tak wyczerpującej zabawie.
Śnieżynek
spoglądał na to wszystko z góry. Martwiło go to, że już nigdy
nie będzie unosił się w powietrzu. Z zazdrością patrzył jak
inne płatki suną po niebie. Nie chciał jednak dać za wygraną. Co
mógł jednak zrobić? Nie wiele miał możliwości. Nie potrafił
się poruszać, porozumieć się mógł tylko z innymi płatkami.
Czekał więc i myślał, gdy nagle na niebie pojawił się wielki,
stary płatek i opadł w pobliżu bałwana.
- Jak ja to
lubię! – powiedział staruszek.
- Ale jak
to, robiłeś to już wcześniej? – zapytał przejęty Śnieżynek.
- Pewnie, że
tak, chyba z milion razy! – odpowiedział rozbawiony stary płatek.
- Opowiesz
mi o tym bo ja bardzo bym chciał latać.
Staruszek
opowiedział niesamowitą historię, o tym jak to śnieg topnieje, z
każdym nadejściem wiosny. Potem woda, paruję i unosi ich wysoko do
nieba, gdzie zamieniają się w chmury. Podróżują po całym
świecie, unosząc się wraz z wiatrem na niebie. Po jakimś czasie
znów opadają na zimie, czasem jako deszcz, a czasem jako płatki
śniegu. Tak więc młodego Śnieżynka, czekało jeszcze wiele
wspaniałych przygód i mnóstwo niesamowitych miejsc do zwiedzania.
Jego podróż dopiero się zaczęła.
Malec
ucieszył się słysząc tak krzepiące słowa.
- Będę
chmurą i będę fruwał, nawet dalej niż ptaki! - krzyknął,
ciesząc się, jak dziecko, które dostało nową zabawkę.
Czekał
więc aż zrobi się ciepło. Mijały dni, tygodnie i miesiące. Na
niebie pojawiło się w końcu upragnione słońce. Wielka żółta
kula, która promieniami stopiła śnieg. W zoo pojawiło się dużo
kałuż i błota ale szybko leżąca woda zamieniła się w parę.
Śnieżynek zmienił swoją postać w krople wody, a potem uniósł
się wysoko aż do samego błękitnego nieba. Stał się częścią
chmury, a wiatr poniósł go na południe, gdzie z góry widział
niesamowite widoki. Wielkie góry i drzewa, rzeki pełne dziwacznych
stworzeń, piaszczyste pustynie i olbrzymie oceany. Jego przygody
nigdy się nie kończyły. Sam w końcu się zestarzał i pewnego
dnia opadł w pobliżu młodego płatka, który tak jak on kiedyś
bał się, że już nigdy nie poleci. Opowiedział mu wtedy historię,
którą sam kiedyś usłyszał od starego płatka w zoo. Odtąd młody
płatek czekał cierpliwie na słońce bo wiedział, że gdy
nadejdzie, to on także spełni swoje marzenie.
Kolejne opowiadanie, przeczytałam z wielką uwagą:)
OdpowiedzUsuń