środa, 16 kwietnia 2014

Feluś i podły kocur

W pewnej wiosce, nad niedużym jeziorem mieszkał sobie piesek Feluś. Nie był to pies, który zdobywał nagrody w konkursach za wygląd, a tylko zwyczajny, przydomowy kundelek. Szczeniak słynął z dobrego serca. Zawsze był gotowy pomóc w potrzebie, każdemu kto tej pomocy potrzebował.





Pewnego dnia wybrał się na spacer. Zawędrował jednak za daleko od domu i się zgubił. Znalazła go pewna stara koza i zaprowadziła do swego domu. Kiedy tylko szczeniak przekroczył próg jej chałupy, dwie inne kozy pochwyciły go i przywiązały na łańcuch.

  • Żaden wolny pies nie przekroczy granicy Starej Wsi – powtarzały kozy, mówiąc do siebie.
Chwilę później do domu kóz wszedł wielki, bury kocur, w obstawie koguta i osła.
Spojrzał na szczeniaka z pogardą, po czym rozsiadł się na swym tronie, zrobionym z drewna i siana. Podniósł władczo prawą łapę i rzekł:

  • Cóż to za przybłęda?
  • Ten szczeniak pochodzi z sąsiedniej wsi panie – odpowiedziała koza, kłaniając się przed kotem, jak przed królem.
  • Mówiłem przecież, że żaden pies nie może przekroczyć granicy Starej Wsi wolny! - wrzasnął w wielkiej złości kocur.
  • To też od razu go pojmaliśmy i zakuliśmy w kajdany panie – powiedziały kozy, kłaniając się jeszcze niżej.
  • Śmiałeś pokurczu przekroczyć granicę mego królestwa! - powiedział kocur.
  • Ja zabłądziłem, mieszkam w Piaskach, ale odszedłem za daleko i nie wiem jak trafić do domu – mówił szczeniak – powiedzcie mi jak dojdę do domu i już mnie tu nie ma.
  • To nie takie proste młody psie – powiedział kot sięgając po starą kopertę – według tych zapisków, żaden pies nie może przekroczyć naszej granicy, prawo mówi że karą za przejście jest dożywotnia służba przy budzie.
  • Ale ja nie wiedziałem, że jest takie prawo, wypuście mnie i już mnie nie ma – mówił smutny Feluś.
Kocur nie zważał jednak na płacz pieska, nakazał wnieść obfity posiłek i przy wszystkich obżerał się bez opamiętania.

  • Panie czy nie zapomniałeś o czymś! - zapytał głodny osioł wpatrując się w jedzenie, które zaczęła szybko znikać w pyszczku kocura.
  • Wasz król nigdy, o niczym nie zapomina! - powiedział kot i rzucił swoim poddanym jednego marnego śledzia i dwie śliwki – wiedzcie, że jestem wspaniałym władcą!
  • To za mało panie, nie najemy się tym, czy mógłbyś rzucić nam coś jeszcze? - zapytała cichutkim głosikiem koza.
  • Nie drażnijcie mnie! - powiedział król wyciągając pazury – nie chcecie chyba mieć ze mną do czynienia.
  • Król powinien dbać o swoich poddanych i traktować ich z szacunkiem! - krzyknął szczeniak widząc tą całą sytuację.
  • Nie denerwuj króla! Bo się doigrasz! - wrzasnął kocur kierując swój brudny od smakołyków ryjek.
  • Bo co mi zrobisz podły kocurze, zakujesz mnie w kajdany! - zaśmiał się Feluś.
Wtedy spasiony kocur, zeskoczył z tronu i zbliżył się do szczeniaka. Kogut chciał, aby walka była równa, zerwał więc smycz przywiązaną do łańcucha. Wtedy Feluś zaczął uciekać. Kocur pobiegł za nim, ale przez swoje obżarstwo i opasły brzuch nie był taki szybki. Szczeniak wskoczył na starą spróchniała deskę, a potem zrobił skok w bok, uchylając się przed atakiem kocura. Pod ciężarem króla złamała się deska i kocur, despota wpadł do studni.

  • Ratunku! Pomocy! - krzyczał unosząc się na kawałku drewna, w głębokiej na dziesięć metrów studni. Zjawiła się świta kocura, ale nikt nie zamierzał go wyciągnąć.
  • Nie ratujecie go? - zapytał zdziwiony Feluś.
  • Dlaczego mamy to robić, był dla nas podły? - powiedział kogut, na co przytaknęły kozy i osioł.
  • Jeżeli pozwolicie mu utonąć, to nie będziecie lepsi od niego! - krzyknął zbulwersowany psiak.
Zwierzęta nie chciały być podobne do swego króla. Rzuciły mu wiadro przywiązane do liny i ostrożnie wyciągnęły go z głębokiej studni.

  • Przysięgnij, że się zmienisz i będziesz dobrym królem – powiedział szczeniak do kota, który skruszony, nie śmiał nawet spojrzeć w oczy Felusiowi.
  • Przysięgam – powiedział król.
  • I przysięgnij, że będziesz dbał o swoich poddanych – mówił dalej szczeniak.
  • To także przysięgam – powiedział mokry kocur – będę już dobry, bo uratowaliście moje życie.
Kiedy tylko król doszedł do siebie, odprowadził psiaka do domu. Od tej pory był wspaniałym władcą, takim o którym zwierzęta zawsze marzyły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz