W pewnej
wiosce, nad niedużym jeziorem mieszkał sobie piesek Feluś. Nie był
to pies, który zdobywał nagrody w konkursach za wygląd, a tylko
zwyczajny, przydomowy kundelek. Szczeniak słynął z dobrego serca.
Zawsze był gotowy pomóc w potrzebie, każdemu kto tej pomocy
potrzebował.
Pewnego dnia
wybrał się na spacer. Zawędrował jednak za daleko od domu i się
zgubił. Znalazła go pewna stara koza i zaprowadziła do swego domu.
Kiedy tylko szczeniak przekroczył próg jej chałupy, dwie inne kozy
pochwyciły go i przywiązały na łańcuch.
- Żaden wolny pies nie przekroczy granicy Starej Wsi – powtarzały kozy, mówiąc do siebie.
Chwilę
później do domu kóz wszedł wielki, bury kocur, w obstawie koguta
i osła.
Spojrzał na
szczeniaka z pogardą, po czym rozsiadł się na swym tronie,
zrobionym z drewna i siana. Podniósł władczo prawą łapę i
rzekł:
- Cóż to za przybłęda?
- Ten szczeniak pochodzi z sąsiedniej wsi panie – odpowiedziała koza, kłaniając się przed kotem, jak przed królem.
- Mówiłem przecież, że żaden pies nie może przekroczyć granicy Starej Wsi wolny! - wrzasnął w wielkiej złości kocur.
- To też od razu go pojmaliśmy i zakuliśmy w kajdany panie – powiedziały kozy, kłaniając się jeszcze niżej.
- Śmiałeś pokurczu przekroczyć granicę mego królestwa! - powiedział kocur.
- Ja zabłądziłem, mieszkam w Piaskach, ale odszedłem za daleko i nie wiem jak trafić do domu – mówił szczeniak – powiedzcie mi jak dojdę do domu i już mnie tu nie ma.
- To nie takie proste młody psie – powiedział kot sięgając po starą kopertę – według tych zapisków, żaden pies nie może przekroczyć naszej granicy, prawo mówi że karą za przejście jest dożywotnia służba przy budzie.
- Ale ja nie wiedziałem, że jest takie prawo, wypuście mnie i już mnie nie ma – mówił smutny Feluś.
Kocur nie
zważał jednak na płacz pieska, nakazał wnieść obfity posiłek i
przy wszystkich obżerał się bez opamiętania.
- Panie czy nie zapomniałeś o czymś! - zapytał głodny osioł wpatrując się w jedzenie, które zaczęła szybko znikać w pyszczku kocura.
- Wasz król nigdy, o niczym nie zapomina! - powiedział kot i rzucił swoim poddanym jednego marnego śledzia i dwie śliwki – wiedzcie, że jestem wspaniałym władcą!
- To za mało panie, nie najemy się tym, czy mógłbyś rzucić nam coś jeszcze? - zapytała cichutkim głosikiem koza.
- Nie drażnijcie mnie! - powiedział król wyciągając pazury – nie chcecie chyba mieć ze mną do czynienia.
- Król powinien dbać o swoich poddanych i traktować ich z szacunkiem! - krzyknął szczeniak widząc tą całą sytuację.
- Nie denerwuj króla! Bo się doigrasz! - wrzasnął kocur kierując swój brudny od smakołyków ryjek.
- Bo co mi zrobisz podły kocurze, zakujesz mnie w kajdany! - zaśmiał się Feluś.
Wtedy
spasiony kocur, zeskoczył z tronu i zbliżył się do szczeniaka.
Kogut chciał, aby walka była równa, zerwał więc smycz
przywiązaną do łańcucha. Wtedy Feluś zaczął uciekać. Kocur
pobiegł za nim, ale przez swoje obżarstwo i opasły brzuch nie był
taki szybki. Szczeniak wskoczył na starą spróchniała deskę, a
potem zrobił skok w bok, uchylając się przed atakiem kocura. Pod
ciężarem króla złamała się deska i kocur, despota wpadł do
studni.
- Ratunku! Pomocy! - krzyczał unosząc się na kawałku drewna, w głębokiej na dziesięć metrów studni. Zjawiła się świta kocura, ale nikt nie zamierzał go wyciągnąć.
- Nie ratujecie go? - zapytał zdziwiony Feluś.
- Dlaczego mamy to robić, był dla nas podły? - powiedział kogut, na co przytaknęły kozy i osioł.
- Jeżeli pozwolicie mu utonąć, to nie będziecie lepsi od niego! - krzyknął zbulwersowany psiak.
Zwierzęta
nie chciały być podobne do swego króla. Rzuciły mu wiadro
przywiązane do liny i ostrożnie wyciągnęły go z głębokiej
studni.
- Przysięgnij, że się zmienisz i będziesz dobrym królem – powiedział szczeniak do kota, który skruszony, nie śmiał nawet spojrzeć w oczy Felusiowi.
- Przysięgam – powiedział król.
- I przysięgnij, że będziesz dbał o swoich poddanych – mówił dalej szczeniak.
- To także przysięgam – powiedział mokry kocur – będę już dobry, bo uratowaliście moje życie.
Kiedy tylko
król doszedł do siebie, odprowadził psiaka do domu. Od tej pory
był wspaniałym władcą, takim o którym zwierzęta zawsze marzyły.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz