niedziela, 30 marca 2014

Zaklęta perła

Słoneczna kula, wisząca nisko na horyzoncie, oświetlała wspaniały widok: rybackie drewniane łodzie i przepiękną piaszczystą plażę, nad błękitnym morzem. Słońce przybrało kolor dojrzałej cytryny – od zachodniej strony czuć było ciepły powiew powietrza, a zapach morskiego wiatru rozwiewał piękne kasztanowe włosy młodej dziewczyny, która nachylała się co rusz, w poszukiwaniu bursztynów i muszelek.

Nagle spostrzegła coś dziwnego nieopodal starej, kamiennej latarni morskiej. W niewielkiej kępce trawy błyskało jakieś dziwne światło. Ciekawa podbiegła bliżej licząc na kolejny bursztyn do swej kolekcji. Kiedy sięgnęła swoją małą dłonią, spaloną na brąz od słońca, spostrzegła, że to jednak muszelka. - Może w środku będzie perła – powiedziała, układając długie, kręcone włosy na lewe ramie. Otworzyła muszelkę niewielkim nożem do ostryg, który dostała od taty, najlepszego rybaka w wiosce, a może i na całym półwyspie.

Odchylając górną część muszli spostrzegła, że w środku tkwi perła – hura! - krzyknęła rozradowana, wiedziała, że perły są sporo warte, mogłaby w końcu kupić sobie suknie, którą upatrzyła jakiś czas temu na rynku.
Niestety perła była jakaś inna. Przeważnie ludzie na plaży znajdowali białe, ale ta była ciemno zielona, bardziej przypominała kolor szmaragdowy niż perłowy. Zaniosła ją ojcu, który akurat szykował sieci do połowu łososia.

  • Tato, tato spójrz co znalazłam! - zawołała biegnąc w stronę sporej przystani rybackiej.
  • Kasiu nie krzycz bo ryby straszysz – powiedział stary rybak uśmiechając się na widok żywiołowej córki.
  • Ale tato zobacz co znalazłam – oznajmiła dziewczyna pokazując szmaragdową perłę.
  • Hmm... ładna, ale niestety nie zbyt wiele warta – mówił rybak – to jakiś wybryk natury, nie uda się nam jej sprzedać.

Smutna pobiegła do domu na śniadanie. Ukroiła kawałek chleba i nalała sobie trochę zupy rybnej. Spoglądała cały czas na perłę, którą położyła obok kubka z gorącą herbatą, gdy nagle sięgając ręką po ostatnią skibkę chleba, zrzuciła szmaragdową perłę na podłogę.

Wszystkie meble w chatce uniosły się w powietrze i zaczęły szybko wirować wokół Katarzyny. Jej biała, poszarpana od nadmorskich kamieni sukienka zaczęła falować jak na wietrze, tak samo jak jej kasztanowe włosy. Co się dzieje! - krzyknęła przestraszona i wybiegła przed dom. Całe zamieszanie nagle ustało, ostrożnie weszła więc z powrotem do środka.

W bałaganie ujrzała pękniętą na pół perłę i leżącego obok niej młodego chłopaka, był nieprzytomny. Urodziwy młodzieniec o zielonych oczach, ubrany był w jedwabny strój, a na jego koszuli naszyty był herb królewski.
To zaginiony książę Zbigniew, ale co on tu robi? Czyżby perła była zaklęta? Co teraz robić... Sprawdzę, czy żyję”. Nachyliła głowę, aby posłuchać bicia serca i usłyszała równy rytm: bam, bam... Sięgnęła po przewrócony wazon i oblała jego twarz wodą.

  • Co się stało? Piraci... Do broni! - krzyknął wystraszony.
  • Jesteś bezpieczny – rzekła Kasia odgarniając pęk włosów, które zakrywały jej przepiękne czarne oczy.
  • Ostatnie co pamiętam, to wielka bitwa na morzu – opowiadał chłopak wpatrując się w dziewczynę jak zaczarowany.
  • Kim jesteś? - zapytała ciekawska dziewczyna pomagając chłopcu usiąść na taborecie.
  • Nazywam się Zbigniew, niegdyś byłem panem północnej części krainy, jednak gdy mój brat chciał zagarnąć całą ziemię dla siebie i wspólnie z piratami grabili nadmorskie miasta, musiałem go powstrzymać – mówił książę – doszło do wielkiej bitwy morskiej, ostatnie co pamiętam to słowa mojego nadwornego czarodzieja: „W morskich falach urodzony, morze go uchroni... „
  • Rzucił zaklęcie, uchronił cię przed śmiercią – powiedziała dziewczyna podając chłopcu kawałek chleba i trochę soku z winogron – tata opowiadał mi o tej bitwie, podobno nikt nie ocalał.
  • Teraz wszystko rozumiem, to ty mnie uratowałaś! - powiedział książę delikatnie dotykając dłoni dziewczyny – dziękuje ci, ale czym prędzej muszę wracać do zamku.
  • Przykro mi książę ale nie ma już zamku, nie ma wielkich armii i bohaterów – mówiła Katarzyna najspokojniej jak tylko potrafiła – w tej bitwie walczył mój dziadek, od tamtej pory minęło trzydzieści lat.

Książę otarł spocone czoło, słońce wdzierało się przez uchylone okno chaty i prażyło swoimi promieniami co raz mocniej. „Nie ma armii? To chyba wojen także nie ma... Nie pana, który by rządził?.” Spoglądał przez okno i widział jacy ludzie są szczęśliwi. Świat za szybą wyglądał na lepszy, od tego który pamiętał. Ludzie byli szczęśliwi. Spytał się kilku z wieśniaków, czy dobrze im się żyje, odpowiedź zawsze była twierdząca. Bez możnych i ich wojen żyje się tu sto razy lepiej. Nikt nie płaci podatków, towary wymieniane są na inne towary. Każdy pracuje w pocie czoła i pomaga tym, którzy pracować nie mogą. Na wsiach rządzą Rady, złożone ze starszyzny, a najważniejsze decyzje ludzie podejmują głosując.

Niesamowite co się stało, kiedy upadli możni na półwyspie" – pomyślał, a kiedy tylko wrócił do pełni sił postanowił, że zostanie rybakiem. „Po co zmieniać coś co świetnie działa" – mawiał. Zresztą wszystko robił dla dobra poddanych, a teraz widzi, że szczęście daje im tylko wolność.

Lata mijały, a młody książę zupełnie zapomniał o swym pochodzeniu. Ożenił się z Katarzyną i mieli razem gromadkę wspaniałych dzieci. Wypływali na morze razem z innymi rybakami i długimi godzinami łowili ryby, a wieczory spędzali wędząc ryby przy ogniu. Tylko czasem, kiedy książę wraz swoim teściem przepływali obok Wielorybiej Skały, gdzie niegdyś odbyła się wielka i bardzo tragiczna bitwa, Zbigniew rzucał w morskie fale, wieniec z kwiatów i lampion: „Widzisz bracie, nie pojmowaliśmy, co tak naprawdę jest najważniejsze dla królestwa i dla nas. Żadne skarby tego świata, nie są wartę tego co mam teraz” – mówił spoglądając na drewnianą chatkę rybacką w oddali i dzieci, które razem z jego przepiękną żoną kiwały im na znak, że pora wracać na posiłek.

2 komentarze:

  1. Bardzo sympatyczna bajka:)
    Kiedyś starszemu synkowi opowiadałam wymyślone bajki na dobranoc, ale nie były tak fajne jak Twoje:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, moje dziecko bardzo lubi słuchać bajek, chociaż nie zawsze wysłucha do końca, ponieważ zawsze ma dużo pytań. Dzięki jej pytaniom powstają ciekawe serie, takie jak Karmazynowe Zoo, Kudłatek, czy Czarodziej i Zosia, które będę co jakiś czas dodawał na bloga. Zapraszam więc na następne opowiadania i pozdrawiam gorąco.

      Usuń