Słoneczna
kula, wisząca nisko na horyzoncie, oświetlała wspaniały widok:
rybackie drewniane łodzie i przepiękną piaszczystą plażę, nad
błękitnym morzem. Słońce przybrało kolor dojrzałej cytryny –
od zachodniej strony czuć było ciepły powiew powietrza, a zapach
morskiego wiatru rozwiewał piękne kasztanowe włosy młodej
dziewczyny, która nachylała się co rusz, w poszukiwaniu bursztynów
i muszelek.
Nagle
spostrzegła coś dziwnego nieopodal starej, kamiennej latarni
morskiej. W niewielkiej kępce trawy błyskało jakieś dziwne
światło. Ciekawa podbiegła bliżej licząc na kolejny bursztyn do
swej kolekcji. Kiedy sięgnęła swoją małą dłonią, spaloną na
brąz od słońca, spostrzegła, że to jednak muszelka. - Może w
środku będzie perła – powiedziała, układając długie, kręcone
włosy na lewe ramie. Otworzyła muszelkę niewielkim nożem do
ostryg, który dostała od taty, najlepszego rybaka w wiosce, a może
i na całym półwyspie.
Odchylając
górną część muszli spostrzegła, że w środku tkwi perła –
hura! - krzyknęła rozradowana, wiedziała, że perły są sporo
warte, mogłaby w końcu kupić sobie suknie, którą upatrzyła
jakiś czas temu na rynku.
Niestety
perła była jakaś inna. Przeważnie ludzie na plaży znajdowali
białe, ale ta była ciemno zielona, bardziej przypominała kolor
szmaragdowy niż perłowy. Zaniosła ją ojcu, który akurat szykował
sieci do połowu łososia.
- Tato, tato spójrz co znalazłam! - zawołała biegnąc w stronę sporej przystani rybackiej.
- Kasiu nie krzycz bo ryby straszysz – powiedział stary rybak uśmiechając się na widok żywiołowej córki.
- Ale tato zobacz co znalazłam – oznajmiła dziewczyna pokazując szmaragdową perłę.
- Hmm... ładna, ale niestety nie zbyt wiele warta – mówił rybak – to jakiś wybryk natury, nie uda się nam jej sprzedać.
Smutna
pobiegła do domu na śniadanie. Ukroiła kawałek chleba i nalała
sobie trochę zupy rybnej. Spoglądała cały czas na perłę, którą
położyła obok kubka z gorącą herbatą, gdy nagle sięgając ręką
po ostatnią skibkę chleba, zrzuciła szmaragdową perłę na
podłogę.
Wszystkie
meble w chatce uniosły się w powietrze i zaczęły szybko wirować
wokół Katarzyny. Jej biała, poszarpana od nadmorskich kamieni
sukienka zaczęła falować jak na wietrze, tak samo jak jej
kasztanowe włosy. Co się dzieje! - krzyknęła przestraszona i
wybiegła przed dom. Całe zamieszanie nagle ustało, ostrożnie
weszła więc z powrotem do środka.
W bałaganie
ujrzała pękniętą na pół perłę i leżącego obok niej młodego
chłopaka, był nieprzytomny. Urodziwy młodzieniec o zielonych
oczach, ubrany był w jedwabny strój, a na jego koszuli naszyty był
herb królewski.
„To
zaginiony książę Zbigniew, ale co on tu robi? Czyżby perła była
zaklęta? Co teraz robić... Sprawdzę, czy żyję”. Nachyliła
głowę, aby posłuchać bicia serca i usłyszała równy rytm: bam,
bam... Sięgnęła po przewrócony wazon i oblała jego twarz wodą.
- Co się stało? Piraci... Do broni! - krzyknął wystraszony.
- Jesteś bezpieczny – rzekła Kasia odgarniając pęk włosów, które zakrywały jej przepiękne czarne oczy.
- Ostatnie co pamiętam, to wielka bitwa na morzu – opowiadał chłopak wpatrując się w dziewczynę jak zaczarowany.
- Kim jesteś? - zapytała ciekawska dziewczyna pomagając chłopcu usiąść na taborecie.
- Nazywam się Zbigniew, niegdyś byłem panem północnej części krainy, jednak gdy mój brat chciał zagarnąć całą ziemię dla siebie i wspólnie z piratami grabili nadmorskie miasta, musiałem go powstrzymać – mówił książę – doszło do wielkiej bitwy morskiej, ostatnie co pamiętam to słowa mojego nadwornego czarodzieja: „W morskich falach urodzony, morze go uchroni... „
- Rzucił zaklęcie, uchronił cię przed śmiercią – powiedziała dziewczyna podając chłopcu kawałek chleba i trochę soku z winogron – tata opowiadał mi o tej bitwie, podobno nikt nie ocalał.
- Teraz wszystko rozumiem, to ty mnie uratowałaś! - powiedział książę delikatnie dotykając dłoni dziewczyny – dziękuje ci, ale czym prędzej muszę wracać do zamku.
- Przykro mi książę ale nie ma już zamku, nie ma wielkich armii i bohaterów – mówiła Katarzyna najspokojniej jak tylko potrafiła – w tej bitwie walczył mój dziadek, od tamtej pory minęło trzydzieści lat.
Książę
otarł spocone czoło, słońce wdzierało się przez uchylone okno
chaty i prażyło swoimi promieniami co raz mocniej. „Nie ma armii?
To chyba wojen także nie ma... Nie pana, który by rządził?.”
Spoglądał przez okno i widział jacy ludzie są szczęśliwi. Świat
za szybą wyglądał na lepszy, od tego który pamiętał. Ludzie
byli szczęśliwi. Spytał się kilku z wieśniaków, czy dobrze im
się żyje, odpowiedź zawsze była twierdząca. Bez możnych i ich
wojen żyje się tu sto razy lepiej. Nikt nie płaci podatków,
towary wymieniane są na inne towary. Każdy pracuje w pocie czoła i
pomaga tym, którzy pracować nie mogą. Na wsiach rządzą Rady,
złożone ze starszyzny, a najważniejsze decyzje ludzie podejmują
głosując.
„Niesamowite
co się stało, kiedy upadli możni na półwyspie" – pomyślał,
a kiedy tylko wrócił do pełni sił postanowił, że zostanie
rybakiem. „Po co zmieniać coś co świetnie działa" – mawiał.
Zresztą wszystko robił dla dobra poddanych, a teraz widzi, że
szczęście daje im tylko wolność.
Lata mijały,
a młody książę zupełnie zapomniał o swym pochodzeniu. Ożenił
się z Katarzyną i mieli razem gromadkę wspaniałych dzieci.
Wypływali na morze razem z innymi rybakami i długimi godzinami łowili ryby, a
wieczory spędzali wędząc ryby przy ogniu. Tylko czasem, kiedy
książę wraz swoim teściem przepływali obok Wielorybiej Skały,
gdzie niegdyś odbyła się wielka i bardzo tragiczna bitwa, Zbigniew
rzucał w morskie fale, wieniec z kwiatów i lampion: „Widzisz
bracie, nie pojmowaliśmy, co tak naprawdę jest najważniejsze dla
królestwa i dla nas. Żadne skarby tego świata, nie są wartę tego
co mam teraz” – mówił spoglądając na drewnianą chatkę
rybacką w oddali i dzieci, które razem z jego przepiękną żoną
kiwały im na znak, że pora wracać na posiłek.
Bardzo sympatyczna bajka:)
OdpowiedzUsuńKiedyś starszemu synkowi opowiadałam wymyślone bajki na dobranoc, ale nie były tak fajne jak Twoje:)
Pozdrawiam:)
Dziękuje, moje dziecko bardzo lubi słuchać bajek, chociaż nie zawsze wysłucha do końca, ponieważ zawsze ma dużo pytań. Dzięki jej pytaniom powstają ciekawe serie, takie jak Karmazynowe Zoo, Kudłatek, czy Czarodziej i Zosia, które będę co jakiś czas dodawał na bloga. Zapraszam więc na następne opowiadania i pozdrawiam gorąco.
Usuń