wtorek, 18 marca 2014

Księżniczka kwiatowego ogrodu

Dawno temu, na szczycie największej ze wszystkich gór, stał stary, kamienny zamek. Miał czerwony dach, bramę z sosnowego drewna i cztery wspaniałe wieże. Mury porośnięte były mchem, a z okien wszystkich wież, można było podziwiać najpiękniejszy w świecie ogród, w którym rosło aż tysiąc gatunków różnych kwiatów. Ich zapach wprawiał rodzinę królewską w dobry humor, a ich pięknem zachwycał się każdy, kto odwiedził królestwo.
 
Pewnego dnia, księżniczka Anna udała się na spacer aby zadbać o swe ulubione, czerwone róże. Kiedy wyciągnęła rękę po konewkę, zauważyła że w jej ogrodzie pojawił się nowy kwiat, zupełnie inny niż wszystkie pozostałe. Miał żółte płatki i długą zieloną łodygę w kształcie małej rurki. Dziewczyna zarwała kwiatek, a ten nagle się odezwał.
- Dlaczego to zrobiłaś? - powiedział.
- Ty mówisz ale jak to jest możliwe? - spytała zdziwiona, lecz śmiała królewna.
- Oczywiście, że tak – odrzekł kwiatek – jestem Antonio, król wszystkich kwiatów. Za kare, że wyrwałaś mnie z ziemi już żadna nowa roślina nie wyrośnie w tym królestwie.
- Przepraszam, że cię zerwałam Antonio, nie wiedziałam, że jesteś królem i że mówisz – powiedziała dziewczyna – nie rób tego, nie pozbawiaj nas tych wszystkich pięknych roślin, wsadzę cię do wody i znów wypuścisz korzenie.
- Za późno! - powiedział kwiatek, po czym zmienił się w dmuchawiec i uniósł się z wiatrem do nieba. Ziarenka dmuchawca opadły na ziemię i wkrótce każdy kwiat z ogrodu zamienił się w pył.
 
Po roku nie było już ani jednej rośliny w królestwie i gdyby nie bogate kopalnie, ludzie dawno umarli by z głodu. Król rozkazał sprzedać wszystko aby jego poddani nie głodowali. Sprzedano złoto, srebro, a nawet zbroje i miecze. Kazał za to wszystko kupić jak najwięcej ziarna. Nic jednak nie chciało wykiełkować w ziemi, na którą urok rzucił Antonio. Posłano więc po mędrca. Ten, gdy się zjawił oświadczył, że trzeba przeprosić niezwykłą roślinę. Księżniczka powiedziała, że już to uczyniła, wtedy mędrzec wyciągnął starą księgę i powiedział:
- Klątwa zniknie, gdy król kwiatów otrzyma to co masz najcenniejszego wasza wysokość!
- Sprzedałem już wszystko co było cenne, co mógłbym mu jeszcze podarować – powiedział smutny król.
- To czego oczekuje Antonio nie jest martwe Panie – powiedział mędrzec.
- Co to znaczy? - pytał król.
- To znaczy, że Antonio przyjmie w darze tylko twoją córkę – powiedział mędrzec i oddalił się w stronę ogrodu, gdzie stała księżniczka.
- Nigdy! Zostaw ją! - powiedział król podnosząc miecz.
 
Księżniczka słyszała każde słowo, a że pragnęła szczęścia w królestwie, zgodziła się pójść z mędrcem aby ten przygotował odpowiedni rytuał.
 
Na małym kamiennym ołtarzu leżały nasiona, owoce i kilka warzyw, a przy nim zasiadła księżniczka. Mędrzec zapalił kolejno dwanaście świec, mówiąc coś w pradawnym, zapomnianym już przez ludzi języku.
 
Wreszcie pojawił się, we własnej osobie, król wszystkich kwiatów i roślin, wyrósł opodal kamiennego ołtarza, gdy wtem nadbiegł król ze swoją świtą.
- Nie odbierzesz mi córki paskudo! - krzyknął i zamachnął się na Antonia, ale z ziemi oplątały króla i jego rycerzy korzenie, tak że nie mógł już się ruszyć.
- To nie ja niszczę rośliny, nie ja marnotrawię ziarno, tylko wy ludzie! - powiedział zezłoszczony Antonio.
- Tak to spójrz na to co uczyniłeś z naszym pięknym krajem – oznajmiła Anna pokazując dłonią suche jak pustynia miejsce, gdzie niegdyś rosła bujna roślinność, lasy i przepiękne łąki, pełne kwiatów.
- To ja to wszystko zrobiłem, w złości, z zemsty, jak mogłem, postąpiłem jak ludzie, za długo się wam przypatrywałem i sam stałem się podły – powiedział ze łzami w oczach Antonio.
 
Król kwiatów zrozumiał, że postąpił źle. Zakopał się głęboko pod ziemią, gdzie musiał przemyśleć swą hańbę. W miejscu, gdzie spadły łzy wyrosły konwalie, a za nimi w ślad poszły inne kwiaty i rośliny. W tydzień wyrosły zboża i drzewa owocowe, pola i łąki znów rodziły, a w lasach pojawiły się zwierzęta. Skończył się głód w królestwie.
 
Królewna jednak nie chciała już zajmować się kwiatami. Siedziała całymi dniami w wieży i czytała książki. Bała się, że znów może zrobić coś nie tak i przez to może ucierpieć całe królestwo. Mimo, że nikt nie miał jej tego co się stało za złe, ona wyznaczyła sobie najcięższą z kar, skazała się na samotność. Wreszcie bezradni rodzice, postanowili udać się do ołtarza, gdzie po raz ostatni widzieli Antonia i prosić króla kwiatów aby jej pomógł.
 
Król stanął nad kamiennym ołtarzem i wołał Antonia, nie zjawił się jednak ani wtedy, ani nigdy później. Jego wstyd był tak wielki, że wolał zostać w ukryciu po wsze czasy. Zrozpaczeni rodzice nie wiedzieli co robić. Królowa wpadła na jeszcze jeden pomysł ale nie powiedziała o tym mężowi, bo wiedziała że nie zgodziłby się na to.
 
Wykradła się w nocy i pojechała wprost do lasu, gdzie mieszkał, wygnany mędrzec.
- Starcze, jesteś w domu, potrzebuje twej rady! - powiedziała mama Anny.
- Jestem Pani ale zdawało mi się, że nie chcecie mnie znać – powiedział mędrzec wstając ze swego łoża.
- Tu chodzi o księżniczkę, postradała zmysły, całymi dniami siedzi tylko i czyta te swoje księgi, nie wychodzi z wieży, nie chce jeść, nie myje się, a kiedyś przecież tak kochała życie – powiedziała królowa – błagam cię pomóż jej, a w zamian obsypię cię złotem, podaruje ci ziemię i będziesz mógł znów służyć królowi radami, tak jak kiedyś – prosiła dalej królowa.
 
Mędrzec zgodził się i pojechali razem do kamiennego zamku. Po krętych schodach weszli na górę jednej z wież, gdzie siedziała przy okienku księżniczka. Wpatrywała się w księżyc, jakby szukała odpowiedzi na to co stało się przed laty. Wyglądała okropnie, miała potargane i brudne włosy, jej sukienka była cała osmolona od sadzy, nie chciała się przebrać, mimo że służące przynosiły co dziennie nowe suknie.
 
Starzec kazał opuścić komnatę królowej, chciał z nią zostać sam. Zdjął z głowy kaptur. Jego łysa głowa i siwe włosy wskazywały, że czas i życie go nie oszczędzały.
 
Anna spojrzała na starca, wprost w jego niebieskie oczy i poznała w nim kogoś innego.
- Antonio to ty? - zapytała cichutkim głosikiem.
- Tak, czasem na mnie tak wołają, czasem mówią wietrze, a czasem pogodo, innym razem wołają ptaku, a innym razem wilku, jestem tym wszystkim – powiedział starzec i jednym stuknięciem kostura o podłogę sprawił, że księżniczka Anna zaczęła znów wyglądać tak jak kiedyś – wybaczyłem tobie już dawno, tylko nie potrafiłem wybaczyć samemu sobie, ty jedna tak naprawdę wiedziałaś jak należy dbać o kwiaty i ludzi, to ja proszę cię o wybaczenie.
- Wybaczam ci starcze, wybaczam Antonio – powiedziała dziewczyna po czym padli sobie w ramiona.
 
Do drzwi zaczął pukać król. Wiedział, że coś jest nie tak, bo nie mógł spać.
- Wchodzę do środka! - powiedział, po czym razem z królową i dwoma strażnikami wdarli się do komnaty. Mędrzec zmienił się w kruka i wyleciał przez okno. Od tej pory czuwał nad królestwem aby nigdy nikomu nie brakowało chleba. Królewna Anna znów dbała o swój ogród, a gdy dorosła i zasiadła na tronie to w ten sam sposób dbała o ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz