Dawno
temu, na szczycie największej ze wszystkich gór, stał stary,
kamienny zamek. Miał czerwony dach, bramę z sosnowego drewna i
cztery wspaniałe wieże. Mury porośnięte były mchem, a z okien
wszystkich wież, można było podziwiać najpiękniejszy w świecie
ogród, w którym rosło aż tysiąc gatunków różnych kwiatów.
Ich zapach wprawiał rodzinę królewską w dobry humor, a ich
pięknem zachwycał się każdy, kto odwiedził królestwo.
Pewnego
dnia, księżniczka Anna udała się na spacer aby zadbać o swe
ulubione, czerwone róże. Kiedy wyciągnęła rękę po konewkę,
zauważyła że w jej ogrodzie pojawił się nowy kwiat, zupełnie
inny niż wszystkie pozostałe. Miał żółte płatki i długą
zieloną łodygę w kształcie małej rurki. Dziewczyna zarwała
kwiatek, a ten nagle się odezwał.
- Dlaczego
to zrobiłaś? - powiedział.
- Ty
mówisz ale jak to jest możliwe? - spytała zdziwiona, lecz śmiała
królewna.
- Oczywiście,
że tak – odrzekł kwiatek – jestem Antonio, król wszystkich
kwiatów. Za kare, że wyrwałaś mnie z ziemi już żadna nowa
roślina nie wyrośnie w tym królestwie.
- Przepraszam,
że cię zerwałam Antonio, nie wiedziałam, że jesteś królem i
że mówisz – powiedziała dziewczyna – nie rób tego, nie
pozbawiaj nas tych wszystkich pięknych roślin, wsadzę cię do
wody i znów wypuścisz korzenie.
- Za
późno! - powiedział kwiatek, po czym zmienił się w dmuchawiec i
uniósł się z wiatrem do nieba. Ziarenka dmuchawca opadły na
ziemię i wkrótce każdy kwiat z ogrodu zamienił się w pył.
Po roku nie
było już ani jednej rośliny w królestwie i gdyby nie bogate
kopalnie, ludzie dawno umarli by z głodu. Król rozkazał sprzedać
wszystko aby jego poddani nie głodowali. Sprzedano złoto, srebro, a
nawet zbroje i miecze. Kazał za to wszystko kupić jak najwięcej
ziarna. Nic jednak nie chciało wykiełkować w ziemi, na którą
urok rzucił Antonio. Posłano więc po mędrca. Ten, gdy się zjawił
oświadczył, że trzeba przeprosić niezwykłą roślinę.
Księżniczka powiedziała, że już to uczyniła, wtedy mędrzec
wyciągnął starą księgę i powiedział:
- Klątwa
zniknie, gdy król kwiatów otrzyma to co masz najcenniejszego wasza
wysokość!
- Sprzedałem
już wszystko co było cenne, co mógłbym mu jeszcze podarować –
powiedział smutny król.
- To
czego oczekuje Antonio nie jest martwe Panie – powiedział
mędrzec.
- Co to
znaczy? - pytał król.
- To
znaczy, że Antonio przyjmie w darze tylko twoją córkę –
powiedział mędrzec i oddalił się w stronę ogrodu, gdzie stała
księżniczka.
- Nigdy!
Zostaw ją! - powiedział król podnosząc miecz.
Księżniczka
słyszała każde słowo, a że pragnęła szczęścia w królestwie,
zgodziła się pójść z mędrcem aby ten przygotował odpowiedni
rytuał.
Na małym
kamiennym ołtarzu leżały nasiona, owoce i kilka warzyw, a przy nim
zasiadła księżniczka. Mędrzec zapalił kolejno dwanaście świec,
mówiąc coś w pradawnym, zapomnianym już przez ludzi języku.
Wreszcie
pojawił się, we własnej osobie, król wszystkich kwiatów i
roślin, wyrósł opodal kamiennego ołtarza, gdy wtem nadbiegł król
ze swoją świtą.
- Nie
odbierzesz mi córki paskudo! - krzyknął i zamachnął się na
Antonia, ale z ziemi oplątały króla i jego rycerzy korzenie, tak
że nie mógł już się ruszyć.
- To nie
ja niszczę rośliny, nie ja marnotrawię ziarno, tylko wy ludzie! -
powiedział zezłoszczony Antonio.
- Tak to
spójrz na to co uczyniłeś z naszym pięknym krajem – oznajmiła
Anna pokazując dłonią suche jak pustynia miejsce, gdzie niegdyś
rosła bujna roślinność, lasy i przepiękne łąki, pełne
kwiatów.
- To ja
to wszystko zrobiłem, w złości, z zemsty, jak mogłem, postąpiłem
jak ludzie, za długo się wam przypatrywałem i sam stałem się
podły – powiedział ze łzami w oczach Antonio.
Król
kwiatów zrozumiał, że postąpił źle. Zakopał się głęboko pod
ziemią, gdzie musiał przemyśleć swą hańbę. W miejscu, gdzie
spadły łzy wyrosły konwalie, a za nimi w ślad poszły inne kwiaty
i rośliny. W tydzień wyrosły zboża i drzewa owocowe, pola i łąki
znów rodziły, a w lasach pojawiły się zwierzęta. Skończył się
głód w królestwie.
Królewna
jednak nie chciała już zajmować się kwiatami. Siedziała całymi
dniami w wieży i czytała książki. Bała się, że znów może
zrobić coś nie tak i przez to może ucierpieć całe królestwo.
Mimo, że nikt nie miał jej tego co się stało za złe, ona
wyznaczyła sobie najcięższą z kar, skazała się na samotność.
Wreszcie bezradni rodzice, postanowili udać się do ołtarza, gdzie
po raz ostatni widzieli Antonia i prosić króla kwiatów aby jej
pomógł.
Król stanął
nad kamiennym ołtarzem i wołał Antonia, nie zjawił się jednak
ani wtedy, ani nigdy później. Jego wstyd był tak wielki, że wolał
zostać w ukryciu po wsze czasy. Zrozpaczeni rodzice nie wiedzieli co
robić. Królowa wpadła na jeszcze jeden pomysł ale nie powiedziała
o tym mężowi, bo wiedziała że nie zgodziłby się na to.
Wykradła
się w nocy i pojechała wprost do lasu, gdzie mieszkał, wygnany
mędrzec.
- Starcze,
jesteś w domu, potrzebuje twej rady! - powiedziała mama Anny.
- Jestem
Pani ale zdawało mi się, że nie chcecie mnie znać – powiedział
mędrzec wstając ze swego łoża.
- Tu
chodzi o księżniczkę, postradała zmysły, całymi dniami siedzi
tylko i czyta te swoje księgi, nie wychodzi z wieży, nie chce
jeść, nie myje się, a kiedyś przecież tak kochała życie –
powiedziała królowa – błagam cię pomóż jej, a w zamian
obsypię cię złotem, podaruje ci ziemię i będziesz mógł znów
służyć królowi radami, tak jak kiedyś – prosiła dalej
królowa.
Mędrzec
zgodził się i pojechali razem do kamiennego zamku. Po krętych
schodach weszli na górę jednej z wież, gdzie siedziała przy
okienku księżniczka. Wpatrywała się w księżyc, jakby szukała
odpowiedzi na to co stało się przed laty. Wyglądała okropnie,
miała potargane i brudne włosy, jej sukienka była cała osmolona
od sadzy, nie chciała się przebrać, mimo że służące przynosiły
co dziennie nowe suknie.
Starzec
kazał opuścić komnatę królowej, chciał z nią zostać sam.
Zdjął z głowy kaptur. Jego łysa głowa i siwe włosy wskazywały,
że czas i życie go nie oszczędzały.
Anna
spojrzała na starca, wprost w jego niebieskie oczy i poznała w nim
kogoś innego.
- Antonio
to ty? - zapytała cichutkim głosikiem.
- Tak,
czasem na mnie tak wołają, czasem mówią wietrze, a czasem
pogodo, innym razem wołają ptaku, a innym razem wilku, jestem tym
wszystkim – powiedział starzec i jednym stuknięciem kostura o
podłogę sprawił, że księżniczka Anna zaczęła znów wyglądać
tak jak kiedyś – wybaczyłem tobie już dawno, tylko nie
potrafiłem wybaczyć samemu sobie, ty jedna tak naprawdę
wiedziałaś jak należy dbać o kwiaty i ludzi, to ja proszę cię
o wybaczenie.
- Wybaczam
ci starcze, wybaczam Antonio – powiedziała dziewczyna po czym
padli sobie w ramiona.
Do drzwi
zaczął pukać król. Wiedział, że coś jest nie tak, bo nie mógł
spać.
- Wchodzę
do środka! - powiedział, po czym razem z królową i dwoma
strażnikami wdarli się do komnaty. Mędrzec zmienił się w kruka
i wyleciał przez okno. Od tej pory czuwał nad królestwem aby
nigdy nikomu nie brakowało chleba. Królewna Anna znów dbała o
swój ogród, a gdy dorosła i zasiadła na tronie to w ten sam
sposób dbała o ludzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz