Mieszkał w drewnianym domku, na jednej z
największych sosen, w samym sercu lasu. Mimo, że las pełen był
przedziwnych stworzeń, to Kudłatek nie miał przyjaciół. Nikt go
nie lubił bo wyglądał inaczej, niż cała reszta leśnych stworzeń
ale już dawno przestał się tym smucić. Nie brakowało mu
jedzenia, miał też wygodne łóżko, które zrobił sobie sam z
mchu, liści, kilku gałązek i paproci. Nad głową miał dach, a
zimą nie było mu zimno, bo nosił kudły, a poza tym ogrzewał się
przy cieple kamiennego kominka, który także był jego dziełem.
Kudładek, tak go nazywano,
był niesamowicie zdolnym stworzeniem. Posiadał dar tworzenia
pięknych rzeczy z drewna i kamienia. Wnętrze
jego domu było przystrojone kwiatami i kolorowymi liśćmi. W kuchni
wisiały suszone grzyby i zioła, a na stoliczku w salonie, leżał
wiklinowy koszyk, wypełniony jabłkami. Wszystko miało swoje
miejsce, a on sam uwielbiał porządek. Brakowało
mu tylko towarzystwa.
Postanowił,
że wyruszy w świat, za długo już tu mieszka. Nie chciał też
dłużej żyć samotnie, liczył, że może gdzie indziej będzie
bardziej szczęśliwy i może znajdzie jakiegoś przyjaciela, czy
towarzysza zabaw, albo chociaż jakieś ciekawe zajęcie.
Kiedy
wędrował przez pradawny las, na jego drodze stanął rycerz.
- Kim jesteś i co tu robisz? - zapytał.
- Nazywam się Kudłatek i wędruje do miasta – odpowiedział grzecznie stworek.
- Jesteś człowiekiem, zwierzem, czy potworem? - pytał rycerz.
- Nie wiem kim jestem, gdy byłem mały zgubiłem się w lesie i od tego czasu żyje samotnie pośród drzew – mówił Kudłatek.
Rycerz nie
widział zła w stworzeniu, puścił je więc wolno, nie miał
zresztą czasu zajmować się Kudłatkiem. Odpadło i popsuło mu się
koło w jego wozie, w dodatku koń, który ciągnął wóz
zachorował.
Mały
stworek zaczesał kościanym grzebieniem grzywkę na swojej głowie
aby lepiej widzieć. Podał ogierowi jakąś ziołową miksturę, po
której koń wstał na nogi.
- Niesamowite, jak to zrobiłeś? - zapytał zdziwiony rycerz.
- To tylko pomieszane zioła z miodem, twój koń cierpi na niestrawność – powiedział Kudłatek.
- A znasz się może na wozach, umiałbyś naprawić zepsute koło? - pytał dalej rycerz.
- Zobaczę co da się zrobić – rzekł stworek, po czym wyjął z plecaka sznur i jakieś narzędzia. Minęła może chwila, a wóz miał już nowe, sprawne koło.Rycerz w ramach podziękowań postanowił odwieść stworka do miasta ale najpierw musiał jeszcze załatwić pewną sprawę. Opowiedział Kudłatkowi historię o tym, jak znalazł się w lesie, o tym, że reszta towarzyszy go opuściła bo bali się zapuszczać tak głęboko w dzicz i o tym, że szuka porwanej księżniczki, w ślad której dotarł aż tutaj. Księżniczka była jego narzeczoną, obiecał królowi, że sprowadzi ją do domu całą i zdrową.
Kudłatek
powiedział, że pomoże odnaleźć zaginioną księżniczkę, zna
przecież te lasy jak własny plecak. Ruszyli razem za ostatnim
tropem, jaki miał książę. Był to koralik z wisiorka, który
podarował ukochanej, w dniu jej urodzin.
Podążając
za śladami z korali, dotarli w końcu do zarośniętej bluszczem
groty.
- Dalej musimy iść pieszo – powiedział Kudłatek podając linę księciu.
Książę
owinął się nią wokół, a jej koniec przywiązał do głazu.
Dostali się do środka. Nad paleniskiem siedziała banda zbirów, a
obok ich herszta w żelaznej klatce siedziała uwięziona
księżniczka. Kudłatek zakradł się do ognia i wrzucił do gorącej
zupy zioła nasenne. Kiedy się oddalił, wszyscy zabrali się za
jedzenie, a po smacznym posiłku zapadli w głęboki sen. W tedy
książę wskoczył do groty i związał zbirów, po czym uwolnił
wybrankę swego serca.
Kilka dni
później wszyscy znaleźli się w mieście, gdzie na rynku przy
wszystkich mieszkańcach, Kudłatek otrzymał nagrodę za pomoc w
uwolnieniu księżniczki. Bardziej niż złoto cenił jednak sobie
przyjaźń książęcej pary.
Stworek
zamieszkał w mieście u kowala. Tworzył cudowne przedmioty i
mikstury lecznicze, czym zjednał sobie sympatie wszystkich
mieszkańców królestwa. Jego ciężka praca i dobroć sprawiły, że
już nigdy nie był sam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz