Tysiące rąk klaskało, kiedy delfiny dawały swój pokaz.
Nie było w wodnym parku bardziej zdolnych zwierzątek. Ich równe, finezyjne
skoki robiły wielkie wrażenie. Dzieci, aż piszczały z zachwytu, a dorośli
stawali na równe nogi, nie mogąc uwierzyć, że te piękne ssaki potrafią tak
pięknie przeskakiwać przez bramki i koła. Każdy kto przychodził zobaczyć ich
pokaz, wychodził z niego zadowolony, a emocję trzymały się ludzi jeszcze długi
czas po spektaklu.
Najpiękniejszym z delfinów był Filip. Ssak był jeszcze
młody, ale za to bardzo pewny siebie, jego przyjaciele twierdzili, że jest zbyt
pewny i za bardzo zapatrzony w siebie. Filip kiedy nie trenował na występ, cały
czas spędzał przed lustrem. Patrzył w swoje odbicie i powtarzał: „Jaki jestem
piękny”. W końcu zraził do siebie wszystkich przyjaciół, prócz małej Emilki,
płaszczki, córeczki pani nauczyciel.
– Nie możesz w kółko wpatrywać się w lusterko i
zachwalać samego siebie – powtarzała Emilka, próbując wpłynąć na przyjaciela,
który tracił kontakt z rzeczywistością. - Zobaczysz nikt nie będzie się z tobą
chciał bawić.
– Jestem zbyt piękny, aby być samotny – odrzekł
zirytowany delfin. - Zawsze znajdzie ktoś, kto będzie chciał się ze mną bawić.
– W życiu nie liczy się wygląd, tylko to w jaki sposób
się zachowujesz i w jaki sposób traktujesz innych – powiedziała płaszczka.
– Nie wiem o co ci chodzi Emilko, przecież jestem
najpiękniejszym stworzeniem w akwaparku, a właściwie na całym świecie – mówił
Filip oglądając swoją tylną płetwę w lusterku – po co miał bym sobie zawracać
głowę takimi głupotami, przecież oboje wiemy, że przyjaźnisz się ze mną bo
jestem taki fantastyczny.
– Nie prawda, przyjaźnie się z tobą, ponieważ wierzę, że
jest w tobie coś dobrego i mimo że jesteś takim narcyzem i egoistą, mam ciągle
nadzieje, że ta cząstka dobra wyjdzie z ciebie i wszyscy zobaczą twoje
prawdziwe piękno, to które skrywasz w środku – powiedziała Emilka zasłaniając
lusterko.
– W środku, e tam, najładniejszy jestem na zewnątrz,
żaden delfin nie ma tak gładkiej sylwetki, żaden nie jest tak szybki i mądry,
żaden nie dorasta mi do pięt! - wykrzyczał Filip, a potem wyprosił Emilkę ze
swojego pokoju i wrócił do przeglądania się w lustrze.
Płaszczka odpłynęła zapłakana. Płakała nie dlatego, że
Filip ją wygonił, ale dlatego, że stał się takim gburem. Wiedziała, że nie uda
się przemówić do rozumu temu narcyzowi; „musi się przekonać na własnej skórze,
że sam do niczego nie dojdzie i że jest naprawdę coś wart, ale tylko wśród
przyjaciół”.
Kiedy nastał czas na kolejny występ, muzyka grała,
ludzie wpatrywali się w lazurową wodę, oczekując delfinich skoków i salt, Filip
wypłynął na środek basenu, ale tym razem sam. Nikt spośród jego delfinich
kolegów, nie chciał brać udziału w show razem z Filipem. Obrazili się za jego
przechwałki.
Filip skoczył w górę i zrobił kilka sztuczek, lecz ze
strony publiki usłyszał tylko głośne i smutne: „buuuuu...”. Widzowie lubili
wspólne występy delfinów, a nie samotnego, podskakującego jednego ssaka, obojętne
było im, czy jest piękny, czy nie, ludzie lubili, jak zwierzątka ze sobą
współpracowały.
Mały skrył się pod wodą zawstydzony. Nie wiedział, co
ma robić, czuł się głupio i źle. Wtem, zjawiła się Emilka.
– Szybko przeproś przyjaciół, to może pozwolą ci występować
– powiedziała mądra płaszczka.
– Ale ja nie wiem nawet,, co mam powiedzieć?
– Powiedz, że jest ci przykro i że poprawisz swoje
zachowanie – rzekła Emilka.
Delfinek podpłynął do kolegów i powtórzył słowa, które
podpowiedziała jej przyjaciółka.
– Masz szczęście, że Emilka cię lubi i wstawiła się za
tobą, bo inaczej nie pozwolilibyśmy ci występować i na pewno opuścił byś nasz
park – powiedział jeden z delfinów.
– Możesz wystąpić z nami, ale masz się trzymać z tyłu, w
ten sposób nauczysz się pokory – odpowiedział starszy brat Filipa, Cydryk.
– Dobrze zgadzam się na wszystko, dziękuję wam,
zobaczycie, że się zmienię – odrzekł skruszony delfin.
Po cudownym występie, podczas którego delfiny pokazały
swoją klasę i wraz z instruktorami dały piękny pokaz akrobatyki, Filip zabrał ryby, które otrzymał od trenera w
nagrodę i zaniósł je swej najlepszej przyjaciółce Emilce. Podziękował jej za
to, że nie opuściła go, mimo że był tak wredny w stosunku do niej i do innych.
Emilka ucieszyła się z prezentu, ale jeszcze bardziej cieszyło ją zachowanie
delfinka. Długo czekała, aż Filip zmieni się z narcyza, w pięknego i mądrego
delfina, jakim był naprawdę.
Minęło jeszcze trochę czasu, ale w końcu Filip
zrozumiał, jak ważne jest mieć przyjaciół. Zrozumiał także, że nie jest pępkiem
świata i wkrótce powrócili do niego starzy przyjaciele. Lusterka, które
zawieszone były niemal w całym jego pokoju zniknęły. Filip zrozumiał, że
prawdziwe piękno to coś innego niż wygląd.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz