Pewnego dnia, do morskiej szkoły w akwaparku przybył konik morski. Nie był to
zwyczajny konik, jakich wiele w oceanach. Kacper, bo tak miał na
imię miał dość spory problem, gdyż nie potrafił zbyt długo
pozostać w jednym miejscu. Ciągle się kręcił, przeszkadzał w
lekcjach kolegom, nie mógł się skupić, a nauczycielka, płaszczka,
pani Dominika nie mogła sobie z nim poradzić.
Do szkoły
wezwano mamę Kacpra. Znała problem syna, ale i ona nie wiedziała
jak sobie z nim poradzić. Podobnie zachowywała się mała rybka
Ola, ale jej zachowanie zmieniło się, gdy rodzice zapisali rybkę
na dodatkowe zajęcia. Mama konika morskiego postanowiła zrobić to
samo.
Już
następnego dnia, Kacper pojawił się na zajęciach z rytmiki. Miał
dużo energii, a lekcje tańca od razu przypadły mu do gustu.
Cieszył się również, że jego partnerką została Ola, szybko się
zaprzyjaźnili, stanowili najlepszą parę tancerzy na kółku
rytmicznym.
Potrafili
całymi dniami rozmawiać i tańczyć, a także tańczyć i rozmawiać
i rozmawiać o tańcu. Okazało się, że taniec jest najlepszym
lekarstwem na ich problem z nieuwagą na lekcji, która z czasem
zniknęła, tak jak i sam problem. Maluchy pomagały również innym
kolegą, którzy nie potrafili skupić się na lekcji.
- Jeżeli macie ochotę rzucić gąbką, to lepiej weźcie ją i namoczcie – mawiali do młodszych uczniów. - Lepiej zamieniać złe myśli, na dobre uczynki.
- Pomóżcie nauczycielce, ma już swoje lata – mówili. - Przynieście mapę, podlejcie kwiatki, zamieńcie swoją złą energię na dobrą.
Kacper był
szczęśliwy. Codziennie chodził do szkoły, a nauczyciele chwalili
jego zachowanie. Południa spędzał ze swoją przyjaciółką
tańcząc póki starczało im sił, a gdy byli zmęczeni siadywali na
dnie basenu i opowiadali o tym jakich nowych kroków nauczą się
jutro.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz