Dawno,
dawno temu król czeski Wacław II najechał ziemie polskie. Książę
Władysław, zwany Łokietkiem, ze względu na swój niski wzrost,
musiał ratować się ucieczką. Nikt już nie pamięta co było
przyczyną zatargu między możnymi. Jedni mówią, że chodziło o
władzę, inni, że o pieniądze, jeszcze inni mówili, że chodzi o
jakiś dawny spór między rodami.
Obrońcy
Krakowa zmuszeni do ucieczki szukali schronienia przed pościgiem.
Plan był prosty, wycofać się, zebrać siły i pokonać Czechów.
Władysław jechał długo, ale pościg deptał mu po piętach.
Zmęczone konie nie dawały rady dalej gnać, więc książę
porzucił zwierzęta i pobiegł w gęsty las, gdzie ujrzał na zboczu
pobliskiej góry szczelinę, która prowadziła w głąb ziemi. „To
była świetna kryjówka, gdybym tylko mógł ją w jakiś sposób
zamaskować, przed oczami ścigających go rycerzy” – pomyślał.
Nie było jednak czasu. Słyszał za plecami rżenie koni. Wskoczył
więc Łokietek do jaskini i padł na kolana. Wbił miecz w ziemię,
tak że przypominał on krzyż i zaczął się modlić.
Nagle
z nawisu nad wyjściem spuścił się na cienkiej nici mały
pajączek. Przypatrywał się księciu przez małą chwilkę, a potem
zaczął tkać sieć. Pracował bardzo szybko i wytrwale. Uplótł
niesamowitą sieć, tak gęstą, że nawet mysz, czy ptak miałby
problem, żeby się z niej wydostać. Łokietek nie mógł uwierzyć
w to co zobaczył. Mimo to ukrył się w cieniu jaskini i wyczekiwał
na śmierć.
Rycerze
dostrzegli jaskinie. Dowódca wyznaczył ludzi, którzy mieli
sprawdzić, czy nikt się tam nie ukrywa. Gdy jednak podeszli do
szczeliny w skale i ujrzeli, że wejście jest całe oplątane
srebrzystą siecią, a w dodatku pająk nadal na niej siedzi
stwierdzili, że gdyby jakiś człowiek wszedł do środka, to na
pewno pozrywałby owe sieci. Wrócili więc do swoich towarzyszy.
- Sprawdziliście jaskinie? - zapytał dowódca.
- Tak, nikt nie mógł tam wejść – odpowiedział jeden z rycerzy – szczelina cała oplątana jest pajęczą siecią, książę z pewnością pojechał dalej, widać ślady jego koni.
- Ruszajmy zatem.
Łokietek
uznał to za cud i postanowił pozostać w ukryciu na dłużej.
Podzielił jaskiniowe komory, tak że przypominały one te na dworze.
W jednej z nich jadł, w innej spał, a w jeszcze innej przyjmował
rycerzy, którzy przysięgli mu wierność i pomoc w odzyskaniu ziem
okupowanych przez Czechów.
W
ramach wdzięczności, tuż po opuszczeniu jaskini, książę
zostawił w niej najcenniejsze skarby, które posiadał: włócznie z
utwardzonym grotem, podarunek od znajomego kowala, zbroje i miecz
wbity w ziemie. Nie zabierał przedmiotów, które służyły mu w na
co dzień, misek, drewnianej skrzynki, stolika i drewnianego,
prostego łoża. Mogła to być wspaniała pamiątka cudu, ale
pomyślał, że może jeszcze komuś uda się schronić w tej
niezwykłej grocie.
Na
cześć tych wydarzeń jaskinia nazwana została Jaskinią Łokietka.
Dziś wejście do jaskini strzeże brama w kształcie pajęczej
sieci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz